Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Belgia: To „najbardziej męskie” zawody
Belgia: Minister obrony chce 20 tys. rezerwistów w armii
Polacy są patriotyczni, ale tylko dopóki nic ich to nie kosztuje
Belgia: Policja z Brukseli ukarała w marcu 165 osób konsumujących narkotyki
UE oferuje 18-letnim mieszkańcom Belgii 900 biletów Interrail!
Belgia, Flandria: „To dramat”. Zabraknie pielęgniarek?
Belgia: 5 zabitych, setki godzin opóźnień. Tory śmiertelnie niebezpieczne
Niemcy: Modernizacja trasy kolejowej Berlin-Szczecin znów opóźniona!
Belgia: Zaprzysiężono burmistrza Saint-Josse-ten-Noode
Słowo dnia: Paus

Temat dnia: Dogadają się? „Nowy rząd do końca stycznia”

Budynki parlamentu fot. Shutterstock, Inc. / zdjęcie ilustracyjne Budynki parlamentu

Wybory do belgijskiego parlamentu były w czerwcu, a nowego rządu wciąż nie ma. Czy w styczniu to się w końcu zmieni?

Nawet cierpliwość króla Filipa jest ograniczona. Jeszcze w ubiegłym roku po kolejnym spotkaniu z liderem partii flamandzkich nacjonalistów N-VA Bartem De Weverem monarcha ustanowił deadline: do 7 stycznia w negocjacjach liderów pięciu potencjalnych partii koalicyjnych ma dojść do „znaczącego przełomu”.

Nadzieję tę podziela także sam De Wever, kandydat na nowego premiera. Jeśli do 7 stycznia dojdzie w rozmowach do przełomu, to nowy rząd powinien powstać do końca tego miesiąca - pisze flamandzki dziennik „Het Laatste Nieuws”.

To właśnie partia De Wevera, czyli N-VA, zdobyła w czerwcowych wyborach najwięcej mandatów w parlamencie federalnym oraz uzyskała najlepszy wynik w wyborach do parlamentu regionalnego Flandrii (czyli północnej, niderlandzkojęzycznej części Belgii).

Wciąż jednak na czele belgijskiego rządu stoi Alexander De Croo z partii flamandzkich liberałów Open Vld. Jest on premierem w stanie dymisji i kierować będzie pracami rządu jedynie do czasu utworzenia nowego gabinetu.

Negocjacje nad powołaniem nowej, pięciopartyjnej koalicji się jednak przeciągają. W skład nowego rządu mają wejść oprócz N-VA dwa inne ugrupowania z Flandrii (chadeckie CD&V oraz lewicowe Vooruit) oraz dwie partie frankofońskie: liberalne MR (Ruch Reformatorski) oraz chadeckie Les Engagés (Zaangażowani).

Logicznym kandydatem na premiera jest lider największego ugrupowania koalicyjnego, czyli właśnie De Wever z N-VA. To doświadczony polityk, współzałożyciel N-VA i już od dwóch dekad przewodniczący tej partii. De Wever od jedenastu lat jest też burmistrzem Antwerpii.

Rozmowy nad utworzeniem nowego rządu przedłużają się głównie z powodu różnicy zdań partyjnych liderów w kwestii polityki budżetowej, gospodarczej i socjalnej. Deficyt budżetowy Belgii i dług państwowy są bardzo wielkie. Konieczne jest więc uzdrowienie finansów publicznych, a to bywa bolesne.

Lewicowe Vooruit jest przeciwne dużym cięciom wydatków socjalnych i forsuje plan podniesienia podatków dla najbogatszych. Z kolei liberalne MR nie chce się zgodzić na wielkie podwyżki podatków dla najzamożniejszych i popiera znaczące cięcia budżetowych wydatków. Czy uda się pogodzić te sprzeczne postawy? Być może po ponad półrocznych negocjacjach, okaże się, że tak.

Odpowiedź poznamy zapewne już w styczniu. 

Jeśli i tym razem negocjacje zakończą się klapą, to Belgia znajdzie się w kryzysie politycznym i być może konieczne będą przedterminowe wybory. Większość liderów partyjnych wolałaby tego uniknąć - tym bardziej, że prawie wszyscy zdają sobie sprawę, że finanse państwa są w złym stanie i konieczne są szybkie działania, by je uzdrowić. A do tego potrzebny jest nowy rząd ze stabilną większością parlamentarną.


02.01.2025 Niedziela.BE // fot. Shutterstock, Inc.

(łk)

Last modified onczwartek, 02 styczeń 2025 17:21

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież