Temat dnia: Belgia zaciska pasa. Na to będzie mniej pieniędzy
- Written by Lukasz
- Published in Temat tygodnia
- Add new comment
Mniej uchodźców, więcej ludzi aktywnych zawodowo, niższe wydatki na administrację, mniej zasiłków i wcześniejszych emerytur - między innymi w ten sposób nowy belgijski rząd chce ograniczyć wydatki.
Belgia ma problem - i wiadomo o tym od dawna. Problemem tym są zbyt wysokie wydatki budżetowe, prowadzące do wielkiego deficytu i coraz większego długu publicznego. Od lat zwracali na to uwagę ekonomiści, a cierpliwość Komisji Europejskiej też się wyczerpała.
Poprzedni rząd, będący koalicją aż siedmiu partii, nie był w stanie rozwiązać tego problemu. Teraz musi się nim zająć nowy rząd premiera Barta De Wevera. Negocjacje nad powołaniem nowej, „jedynie” pięciopartyjnej, koalicji trwały aż osiem miesięcy (wybory były w czerwcu). Rozmowy się przeciągały, bo liderzy partyjni wiedzieli, że reforma finansów publicznych jest już nieuchronna.
A to oznacza albo bolesne cięcia wydatków, albo podnoszenie podatków. Belgia już teraz należy do państw Unii Europejskiej z największymi obciążeniami podatkowymi i składkowymi, więc dalsze podnoszenie podatków nie cieszy się dużym poparciem. Tym bardziej nie chce tego nowa koalicja, zdominowana przez partie liberalne i prawicowe, obiecujące obniżki podatków.
Nowy rząd planuje więc przede wszystkim cięcia wydatków budżetowych. Już teraz roczny deficyt Belgii to 28 mld euro, a jeśli nic by się nie zmieniło, wynosiłby on w 2029 r. 46 mld euro - opisuje dziennik „Het Laatste Nieuws”. Trzeba zatem zacisnąć pasa, uważa nowa rada ministrów.
Z zaprezentowanych przez nową ekipę planów wynika, że najwięcej oszczędności przynieść ma reforma systemu emerytalnego i rynku pracy. Rząd zakłada, że oszczędności z tego tytułu wyniosą w 2029 r. około 5,1 mld euro.
Chodzi tutaj między innymi o ograniczenie prawa do zasiłku dla bezrobotnych do maksymalnie dwóch lat, wyhamowanie tempa wzrostu emerytur urzędników oraz pewne ograniczenie możliwości przechodzenia na wcześniejsze emerytury w sferze budżetowej.
Towarzyszyć mają temu inne cięcia w polityce socjalnej. Rząd chce zmniejszyć wysokość wielu świadczeń społecznych i zasiłków. Najbardziej odczują to emeryci, renciści, bezrobotni i osoby na długich zwolnieniach lekarskich.
Jednocześnie rządzący chcą zachęcić mieszkańców Belgii do większej aktywności zawodowej. Obecnie pracę zawodową wykonuje jedynie 72% mieszkańców w wieku od 20 do 64 lat. W 2029 r. odsetek ma ten wynosić już 80% - zakłada optymistycznie rząd, choć wielu ekonomistów powątpiewa w realizację tego ambitnego planu.
Jeśli jednak dużo więcej ludzi będzie pracować, to wzrosną wpływy z podatków i spadną wydatki na świadczenia socjalne (np. zasiłki dla bezrobotnych). Rząd zakłada, że w 2029 r. da to łącznie dodatkowych 7,9 mld euro, czytamy w „Het Laatste Nieuws”.
Ponad 1,6 mld euro De Wever i spółka chcą zaoszczędzić na administracji państwowej. Zatrudnianych ma być mniej urzędników, a płace w administracji mają wolniej rosnąć.
Oprócz tego zmniejszenie różnorakich państwowych dotacji i subsydiów ma dać około miliard euro oszczędności, a 116 mln euro ma pochodzić z oszczędności w ramach samego rządu. Nowy gabinet chce pokazać, że oszczędza także na samym sobie. Rząd De Wevera jest np. dużo mniej liczny niż rząd Alexandra De Croo. Premier Belgii może jednak liczyć na całkiem przyzwoite zarobki...
W ochronie zdrowia cięcia będą mniejsze niż się spodziewano. Wyniosą one jedynie pół miliarda euro, co na tle łącznego budżetu systemu opieki zdrowotnej (47 mld euro) stanowi zaledwie jeden procent, opisuje „Het Laatste Nieuws”.
Największa partia obecnej koalicji rządowej, czyli ugrupowanie flamandzkich nacjonalistów N-VA, znana jest z ostrej retoryki wobec uchodźców i imigrantów. Jednym z głównych celów nowego rządu jest właśnie zmniejszenie liczby przyjmowanych uchodźców oraz zmniejszenie wsparcia finansowego dla ludzi, którzy uzyskali lub uzyskają azyl w Belgii. To również ma przynieść realne oszczędności, a w 2029 r. mają one być na poziomie około 1,4 mld euro rocznie.
W skład nowego rządu wchodzi też jedno lewicowe ugrupowanie, czyli partia flamandzkich socjaldemokratów Vooruit. To głównie politycy Vooruit naciskali na to, by cięciom wydatków towarzyszyło dodatkowe opodatkowanie najbogatszych mieszkańców Belgii i największych firm. Rządzący zakładają, że z dodatkowych „podatków dla najbogatszych” oraz z ograniczenia defraudacji środków publicznych uda się uzyskać do 2029 r. około 2,3 mld euro rocznie.
Plany budżetowe nowego rządu są więc ambitne, a pomysłów na szukanie oszczędności nie brakuje. Plany to jednak jedno, a ich realizacja drugie. W Belgii silne są związki zawodowe, więc opór wobec niektórych pomysłów będzie wielki. W dodatku koalicja rządowa składa się z pięciu partii o czasem bardzo różnym profilu - nacjonalistom z N-VA w wielu kwestiach daleko do socjaldemokratów z Vooruit.
Stan finansów publicznych Belgii jest jednak na tyle poważny, a lata zaniedbań i braku poważniejszych reform strukturalnych na tyle widoczne, że motywacja do przeprowadzenia - czasem bolesnych - zmian jest jednak znacząca. Także poparcie społeczne dla wielu zmian jest. A czy reformy ostatecznie się powiodą? Czas pokaże.
5.02.2025 Niedziela.BE // fot. Shutterstock, Inc.
(łk)