Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Belgia: Zlecał ataki z więzienia. Spędzi tam dodatkowych 7 lat
Słowo dnia: Koeien
PRACA W BELGII: Szukasz pracy? Znajdziesz na www.NIEDZIELA.BE (sobota 5 kwietnia 2025, www.PRACA.BE)
Belgia: To „najbardziej męskie” zawody
Belgia: Minister obrony chce 20 tys. rezerwistów w armii
Polacy są patriotyczni, ale tylko dopóki nic ich to nie kosztuje
Belgia: Policja z Brukseli ukarała w marcu 165 osób konsumujących narkotyki
UE oferuje 18-letnim mieszkańcom Belgii 900 biletów Interrail!
Belgia, Flandria: „To dramat”. Zabraknie pielęgniarek?
Belgia: 5 zabitych, setki godzin opóźnień. Tory śmiertelnie niebezpieczne

Temat dnia: Trump czy Harris? Tak wybraliby mieszkańcy Belgii

Temat dnia: Trump czy Harris? Tak wybraliby mieszkańcy Belgii Fot. Maxim Elramsisy / Shutterstock.com

Jeśli zależałoby to wyłącznie od mieszkańców Belgii, to następcą Joe Bidena zostałaby na pewno Kamala Harris.

Wyborami w Stanach Zjednoczonych żyją nie tylko sami Amerykanie. Walka o Biały Dom to wydarzenie o znaczeniu globalnym. Trudno się dziwić: Stany Zjednoczone to wciąż największa siła militarna na świecie i olbrzymia gospodarka.

Od gospodarza Białego Domu wiele więc zależy - także poza granicami USA. Wtorkowe (5 listopada) wybory prezydenckie w Stanach wydają się szczególnie ważne, także z europejskiej perspektywy.

To właśnie Stany Zjednoczone są jednym z głównych sojuszników Ukrainy w obronie przed rosyjską agresją. Stany Zjednoczono przekazują Kijowowi wielką pomoc militarną. Główni kandydaci do Białego Domu na rosyjską inwazję na Ukrainę patrzą jednak bardzo różnie.

Wygrana Kamali Harris, czyli kandydatki Demokratów, oznaczać będzie kontynuację polityki prezydenta Joe Bidena, zdecydowanie wspierającego Ukrainę i sprzeciwiającego się Putinowi.

Trump z kolei obiecuje, że „nie będzie wydawać pieniędzy na wojny” i szybko dogada się z Putinem. W opinii krytyków Trumpowi nie zależy na Ukrainie i ogólnie Europie oraz jest zafascynowany Putinem i innymi dyktatorami. Zwycięstwo republikańskiego kandydata może oznaczać ograniczenie amerykańskiej pomocy dla Kijowa i wzmocnienie pozycji Putina.

Nie jest więc zaskoczeniem, że w większości państw Unii Europejskiej to Kamala Harris cieszy się większą popularnością, a z kolei za Trumpa trzymają kciuki… Rosjanie.

Portal europeelects.eu opublikował zestawienie sondaży przeprowadzonych w różnych państwach Europy, w których pytano ankietowanych, kogo poparliby w wyborach w USA, gdyby mogli w nich głosować. Pod uwagę brano jedynie odpowiedzi ankietowanych, którzy mieli jasne zdanie w tej sprawie (pominięto więc odpowiedzi typu „nie wiem”, „nie popieram żadnego z kandydatów”, itp.).

W Belgii zdecydowanie wygrałaby kandydatka Demokratów. Na Harris zagłosowałoby 78% mieszkańców Belgii, a na Trumpa jedynie 22% - wynika z danych opublikowanych na stronie europeelects.eu.

W niektórych państwach Europy poparcie dla Harris jest jeszcze większe. W Danii zagłosowałoby na nią aż 96% ankietowanych! W Finlandii i w Szwecji kandydatka demokratyczna ma poparcie na poziomie 90%, w Holandii 87%, w Norwegii 86%, a w Niemczech 85%.

Zupełnie inaczej wygląda to w… Rosji. Wśród mieszkańców tego kraju aż 78% wspiera Trumpa, a Harris ma poparcie jedynie 22%. Trump wygrałby też między innymi w Serbii (67% poparcia dla kandydata republikańskiego), na Węgrzech (62%), w Bułgarii (58%) i na Słowacji (52%).

W Polsce, podobnie jak w Belgii, to Harris ma większe poparcie. Przewaga obecnej pani wiceprezydent nad byłym prezydentem jest w Polsce mniejsza niż w Belgii. Na Harris zagłosowałoby 69% mieszkańców Polski, a na Trumpa 31%.

To jednak nie Europejczycy, ale Amerykanie wybiorą sobie nowego prezydenta. Sondaże przedwyborcze w USA wskazywały, że nie ma zdecydowanego faworyta. O losach prezydentury zdecydują przede wszystkim wyborcy w tzw. wahających się stanach, w których czasem wygrywają Demokraci, a czasem Republikanie.

Zliczanie głosów w skomplikowanym amerykańskim systemie może trochę potrwać, a jeśli różnice w wynikach będą małe, to ogłoszenie zwycięzcy zapewne się opóźni. Nie jest pewne, czy już w środę poznamy nazwisko nowego prezydenta USA. Pewne jest jednak to, że wybór Amerykanów będzie miał daleko idące konsekwencje - także dla Europy, w tym dla Belgii.


5.11.2024 Niedziela.BE // fot. Maxim Elramsisy / Shutterstock.com

(łk)

Last modified onwtorek, 05 listopad 2024 16:36

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież