Temat dnia: Już ponad tysiąc euro miesięcznie! Wynajęcie domu coraz droższe
- Written by Lukasz
- Published in Temat tygodnia
- Add new comment
Średnia opłata za wynajęcie domu we Flandrii, a więc w północnej, niderlandzkojęzycznej części Belgii, to już ponad tysiąc euro miesięcznie - poinformował pośrednik wynajmu Dewaele.
W 2024 r. średnia cena wynajmu domu wolnostojącego, w zabudowie bliźniaczej lub w zabudowie szeregowej wyniosła na platformie Dewaele 1.007 euro miesięcznie. To o około 3% więcej niż rok wcześniej, kiedy było to jeszcze średnio 980 euro miesięcznie.
Koszty wynajmu „pożerają” znaczną część dochodów wielu mieszkańców Flandrii. Średni zarobek netto (a więc „na rękę”) to w tej części Belgii niespełna 2,8 tys. euro - czytamy w portalu „Het Laatste Nieuws”. Osoba z takim dochodem chcąca wynająć dom za średnią cenę musi zatem wydać na sam wynajem ponad jedną trzecią dochodu…
Kwota ponad tysiąca euro miesięcznie dotyczy wynajmu domów. Wynajęcie mieszkania, na przykład w bloku lub w kamienicy, jest nieco tańsze. W 2024 r. średnia opłata za wynajem mieszkania wyniosła we Flandrii 841 euro miesięcznie. Wzrost ceny był tu jednak większy niż w przypadku domów, bo wyniósł aż 5% w skali roku.
Dla porównania: w 2018 r. wynajęcie domu w północnej, niderlandzkojęzycznej części Belgii kosztowało jeszcze 773 euro miesięcznie, a wynajęcie mieszkania 665 euro miesięcznie.
Średnie ceny wynajmu nieruchomości mieszkalnych do 2022 r. rosły w dosyć wolnym tempie. Zmieniło się to w 2023 r., kiedy wynajem nagle bardzo podrożał. Także w ubiegłym roku wzrost cen wynajmu był znaczący, choć nie tak wielki jak rok wcześniej.
Duży wzrost cen wynajmu w minionych dwóch latach to między innymi skutek ograniczenia oferty. Mówiąc prościej: mieszkań i domów do wynajęcia jest mniej, a chętnych wielu. Tylko w ubiegłym roku liczba ofert wynajmu na platformie Dewaele zmalała o jedną szóstą.
W efekcie potencjalni lokatorzy muszą ze sobą ostro konkurować o dostępne mieszkania. A to zachęca ich właścicieli do podnoszenia opłat za wynajem i rygorystycznego „selekcjonowania” kandydatów.
Jak wynika z danych Dewaele, w ubiegłym roku na każde ogłoszenie z mieszkaniem lub domem do wynajęcia reagowało aż 34 chętnych. Trzy lata wcześniej było ich prawie trzy razy mniej, bo średnio 12 - opisuje „Het Laatste Nieuws”. Obecnie często zdarza się, że jednym mieszkaniem zainteresowanych jest ponad 100 chętnych!
Jeśli w najbliższym czasie nic się nie zmieni, to będzie można we Flandrii powoli mówić o kryzysie na rynku wynajmu nieruchomości, uważają eksperci. Mieszkań na wynajem po prostu za mało się buduje. Dotyczy to zarówno mieszkań socjalnych, których budowę stymuluje państwo, jak i mieszkań trafiających na prywatny rynek wynajmu.
Wielu inwestorów uważa, że obecne przepisy, dotyczące między innymi norm, jakie muszą spełniać mieszkania na wynajem, są zbyt wyśrubowane i zniechęcają do tego rodzaju inwestycji.
Trudna sytuacja na rynku wynajmu będzie jednym z problemów, z jakimi przyjdzie się zmierzyć nowemu belgijskiemu rządowi. Nie będzie to łatwe, bo nowy gabinet będzie musiał przede wszystkim szukać oszczędności budżetowych - a więc pieniędzy na stymulowanie budowy np. nowych mieszkań socjalnych nie będzie wiele.
Obecnie Belgią rządzi jeszcze stary rząd, w stanie dymisji. Od czerwcowych wyborów parlamentarnych trwają jednak wielopartyjne negocjacje dotyczące powołania nowego, prawicowo-liberalnego gabinetu. Być może wkrótce się zakończą i Belgia będzie miała w końcu nowy rząd - a ten na rynku wynajmu zastanie nie najlepszą sytuację…
15.01.2025 Niedziela.BE // fot. Shutterstock, Inc.
(łk)