Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Belgia: 250 nowych zakażeń i 32 zgony (stan na 25.05)
Belgia: Dwie osoby zatrzymane za plucie na innych ludzi
Belgia i Holandia: Policja rozbiła międzynarodowy gang handlarzy narkotyków
Polska: Rozmowy telefoniczne podczas pandemii częstsze i wyraźnie dłuższe. W weekendy wzrosty sięgają nawet 60 proc.
Belgia: Setki pasażerów ukaranych za brak maski w transporcie publicznym
Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Inne spojrzenie na świat (cz.51)
Co-Gdzie-Kiedy: Uniwersytet Dziecięcy: spotkanie dla mam z psychologiem - online - 28 maja 2020
Co-Gdzie-Kiedy: Webinar dla nauczycieli polonijnych i rodziców „Konstruowanie gier przez dzieci” - online/ zoom - poniedziałek 25 maja 2020
Polska: Branża lotnicza czeka na ogłoszenie szczegółów tarczy antykryzysowej. Rząd zapowiada też harmonogram odmrażania lotów
Co-Gdzie-Kiedy: Otwarte Lekcje online dla polonijnych dzieci i młodzieży - Jan Paweł II - online/zoom - sobota 23 maja 2020

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Oglądanie seriali z kuchni (cz.38)

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Oglądanie seriali z kuchni (cz.38) fot. Kaspars Grinvalds / Shutterstock.com

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur

 

Oglądanie seriali z kuchni

Nie, nie chcę pisać o tym, że będąc w kuchni oglądam seriale, pewnie bym straciła kilka palców. Jest dokładnie odwrotnie, w kuchni właśnie ich nie oglądam… hmm, trochę to nielogiczne, prawda? Zaraz wszystko wyjaśnię.

Bardzo lubię seriale, szczególną sympatią darzę te kryminalne i fantastyczne. Ostatnio zakochałam się również w historycznych, ale takich, w których dba się o oddanie prawdy sprzed lat. Dlatego bardzo lubię te, które opowiadają o tym, co wydarzyło się naprawdę.

Niestety na oglądanie nie mam za wiele czasu. Nie tak dawno okazało się, że mój dorosły już syn również polubił seriale, które łączą w sobie dwa z moich ulubionych gatunków – historię i kryminał. Namówił mnie, abyśmy razem obejrzeli serial „Narcos”. Dlatego od tamtej chwili czasem wspólnie oglądaliśmy odcinek lub dwa.

Pierwszy sezon serialu pochodzi z roku 2014, czyli nie jest to już nowość. Obecnie dostępne są trzy jego sezony. Dwa pierwsze opowiadają o życiu i działalności Pablo Escobara, który był prawdopodobnie najbardziej znanym kolumbijskim baronem narkotykowym. Escobar był szefem kartelu z Medellin. Trzecia część opowiada o kartelu z Cali i jego czterech przywódcach.

Nałogowe oglądanie serialni to nie jedyna moja wada. Jestem również bardzo niecierpliwa. Dlatego za każdym razem, gdy oglądam serial dotyczący wydarzeń historycznych, chcę natychmiast wiedzieć wszystko, co się wydarzy. Nie, nie czytam spojlerów, zaglądam za to na strony historyczne. Robię to, aby wiedzieć, co się stanie, ale również, aby „sprawdzić” twórców, czy to, co przedstawiają faktycznie się wydarzyło. Z tych właśnie powodów, już podczas oglądania pierwszego odcinka serialu „Narcos” przeczytałam w Internecie wszystkie możliwe informacje na temat życia i działalności Pablo Escobara. Już wtedy wiedziałam, jak zakończy się ta opowieść. Mimo wszystko oglądałam każdy odcinek z zapartym tchem. Po raz kolejny człowiek przekonuje się, że życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze. Oglądając serial nasuwa się mnóstwo pytań, które bardzo często swoje źródło mają w niedowierzaniu. Jak możliwe jest, aby cały kraj był do tego stopnia skorumpowany? Jak żyją ludzie, którzy cały czas są zagrożeni, których życie wisi na włosku? Nie mam na myśli przestępców, bo to wydaje się oczywiste, ale zwykłych mieszkańców miast i wiosek. Jeszcze jedno pytanie nurtowało mnie od samego początku, skąd czerpią siłę osoby, które z tym wszystkim walczą. Przecież batalia z taką korupcją, zakłamaniem i wszechobecną przemocą jest niczym zatrzymywanie dłońmi nadciągającej powodzi.

Dużym plusem serialu był wybór Pedro Pascala, który gra Javiera Pene, agenta DEA (DEA to Drug Enforcement Administration, czyli agencja rządowa do walki z narkotykami). Jednak największe wrażenie robi Wagner Moura, jako Pablo Escobar. Ta postać jest potworem, uosobieniem zła a jednocześnie jest człowiekiem, aktor oddał to w niesamowity sposób.

Gdy skończyliśmy oglądać ten serial, dowiedzieliśmy się, że jest jego kontynuacja pod tytułem „Narcos Meksyk” i w krótkim czasie spodziewana jest premiera drugiego sezonu. Znów zaczęliśmy oglądać i po raz kolejny przenieśliśmy się do bardzo ponurej rzeczywistości.

Ja oczywiście od razu znalazłam informacje o postaciach z przeszłości, które twórcy przenieśli na mały ekran. Jeśli ktoś lubi takie seriale, polecam również obejrzeć wywiady z aktorami, którzy opowiadali, jak przygotowywali się do swoich ról. W tych wypowiedziach również znaleźć można bardzo dużo interesujących informacji z przeszłości.

Trudno oglądać historie o ludziach, którzy walczą z czymś, z czym wygrana wydaje się niemożliwa. Wiele odcinków a może i cały serial to ponura metafora mitycznej Hydry lernejskiej, której odcina się jedną głowę a na jej miejscu wyrastają trzy nowe.

Ale wracając do tytułu dzisiejszego artykułu - co z naszym oglądaniem seriali ma wspólnego kuchnia? Niestety tego typu opowieści są bardzo brutalne i czasem nie potrafię znieść tego, jak straszni byli i są dla siebie ludzie. Wiem to, ale nie chcę tego oglądać. Nie mogę przecież wytłumaczyć przerażających czynów bohaterów wyobraźnią twórców, ponieważ wiem, że to wydarzyło się naprawdę. Gdy dochodzi do takich scen, uciekam do kuchni, aby tego nie widzieć. Potem krzyczę – czy już się skończyło? I wracam na kanapę. W ten sposób, właśnie oglądam i nie oglądam seriali.

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

 

23.02.2020 Niedziela.BE

(as) 

 

Last modified onśroda, 18 marzec 2020 12:49

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież