Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Gofr gofrowi nierówny

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Gofr gofrowi nierówny fot. Shutterstock

Ciepłe myśli na niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur

Gofr gofrowi nierówny

Już od dawna marzy mi się zakup gofrownicy. Być może dzisiejszy tekst do naszej porannej kawy będzie inspiracją, aby (wreszcie) ją kupić.

Gofry… a właściwie wafle, związane są nierozerwalnie z kulturą belgijską. Wafle, frytki i czekolada – tego musi skosztować każdy odwiedzający ten kraj.

Gofrów chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Są to pyszne, nieco puchate, ale nie zawsze, ciastka. Dla wielu Polaków wcale nie kojarzą się z Belgią a z dzieciństwem. Współcześnie jest to również smak wakacji nad Bałtykiem.

Dziś jednak, opowiadając o gofrach, pozostanę w Belgii. Jest to rodzaj pulchnego lub chrupkiego wafla. Przepisu na niego podawać nie będę, bo nawet nie wiedziałabym, który wybrać. W zależności od regiony przyrządza się je w swoisty sposób. Jeśli jednak chciałabym wybrać te najbardziej popularne, to oczywiście gofry brukselskie (gaufres de Bruxelles) i gofry z Liège (gaufres de Liège), zwane leodyjskimi.

Gofry belgijskie robione są na bazie rzadkiego ciasta drożdżowego, nie dodaje się do niego cukru. Cisto nie jest ugniatane, ale ubijane.
Gofry przygotowane są z pietyzmem. Są bardzo delikatne i co ciekawe, gdy ich skórka jest chrupiąca, środek powinien być miękki. Są duże, lekkie i prostokątne. Ich wymiary to 16 na 18 cm. Gofr belgijski ma 20 lub 24 dużych kwadratowych wgłębień.

Należy je spożywać na ciepło. W przeszłości polewane były masłem. Dziś Belgijskie wafle podaje się posypane cukrem, polane czekoladą lub z truskawkami i bitą śmietaną.
Mimo tego, co sugeruje ich nazwa, gofry te nie pochodzą z Brukseli a z Gandawy. Ich twórca pragnął nazwać swój wyrób miastem, które w owych czasach (1839 rok) kojarzyło się z bogactwem. Gofry brukselskie zyskały wielu wielbicieli nie tylko w Europie, ale również w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Za oceanem nazywa się je waflami belgijskimi (Belgian waffels).

Gofry leodyjskie wyglądają całkiem inaczej. Są o wiele słodsze, cięższe i mają zaokrąglone brzegi. Piecze się je z gęstego ciasta drożdżowego, do którego dodaje się cukrowe grudki. Według legendy, po raz pierwszy gofr leodyjski został wypieczony w XVIII wieku, na życzenie księcia-biskupa Liege, którego naszła chętka na coś słodkiego.
A jak można przygotować gofra w domu? Jak już wcześniej wspomniałam, należy mieć gofrownicę - specjalne urządzenie elektryczne. Gofrownice posiadają specjalną teflonową powłokę i służą tylko do wyrobu tego rodzaju wafli. Warto jednak mieć je w domu, ponieważ gofry są niepodważalnym przysmakiem, który kochają prawie wszyscy. Jeśli ktoś nie toleruje glutenu, żaden problem. Można przygotować domową wersję bezglutenowych gofrów.

Domowe gofry mogą mieć również przeróżne kształty, nie tylko prostokątne, ale również kwadratowe, okrągłe lub w kształcie serduszka. Te ostatnie zyskują szybko na popularności.

Ciasto na gofry przygotowuje się z mąki, cukru, soli oraz stopionego masła, żółtek jajek i mleka (do belgijskich i leodyjskich dodaje się jeszcze drożdże). Do tej mieszanki dodaje się ubite białka jajek. Niewielkie ilości ciasta wylewa się na gofrownicę, którą należy zamknąć i po chwili… gofry są gotowe! Można je podać z bitą śmietaną, z dżemem lub z lodami. Ponadto mogą na nich znaleźć się również świeże owoce. Jeśli w domu brak każdego z tych dodatków, bardzo dobrze sprawdza się także zwykły cukier puder. Pycha! Aż zgłodniałam.

Na zakończenie przytoczę jeszcze ciekawostkę, na którą natrafiłam, poszukując informacji o tych szczególnych waflach. Dowiedziałam się, że są one również częścią bardzo bogatej polskiej tradycji kulinarnej. Trzy lata temu, w 2017 roku, gofry, które wytwarzane są na Warmii, zostały wpisane na Listę polskich produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Do nich również dodaje się drożdże.

Smacznego!

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

14.07.2019 Niedziela.be

(as)