Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Redakcja

Redakcja

Nowy Minimalizm czyli wielkie porządku w szafie i nie tylko - Bruksela - czwartek 23 stycznia 2020

Interaktywne warsztaty z psychologii zakupów, urządzania wnętrz, wizerunku i zrównoważonego życia. Dzięki nim dowiesz się jak żyć w harmonii, swobodnej przestrzeni i spokoju, otaczając się pięknymi i wyjątkowymi przedmiotami. Twój dom to wizytówka twojego wnętrza. Poznaj swoje najmocniejsze strony i wyraź je poprzez wystrój swojego domu. Znajdź złoty środek i zawsze dokonuj racjonalnych i trafnych decyzji zakupowych. Żyj „LAGOM” czyli „w sam raz”!. Wstęp wolny. Rejestracja uczestnictwa poprzez wydarzenie na facebooku.

[NED] Workshop: New Minimalism

Co? Interaktywne warsztaty: Nowy Minimalizm czyli wielkie porządku w szafie

Gdzie? Maria-Louizasquare 1000, 1000 Brussel, Belgiën / Belgia
Mapka TUTAJ

Kiedy? Czwartek, 23 stycznia 2020 o 18:00 – 21:00

Dodatkowe informacje TUTAJ

 


BELGIA www.niedziela.be - dokładne informacje o wydarzeniach w Belgii znajdziesz zawsze w polonijnym portalu internetowym www.niedziela.be Prosimy o podawanie informacji o organizowanych imprezach, dyskotekach, wystawach, występach, itd. - e-mail'em na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Fotki mile widziane.


Niedziela.BE, opublikowane w portalu 19.01.2020

Belgia: Płaca minimalna w Belgii trzy razy wyższa niż w Polsce

Różnice w płacy minimalnej pomiędzy poszczególnymi krajami Unii Europejskiej są bardzo wielkie. W Luksemburgu jest ona ponad siedmiokrotnie wyższa niż w Bułgarii.

Nowa Komisja Europejska zapowiedziała rozmowy na temat europejskiej płacy minimalnej. Bruksela nie ma możliwości prawnych (i ambicji), by wprowadzić jedną stawkę, która obowiązywałaby we wszystkich krajach członkowskich. Chce jednak, by w każdym kraju wspólnoty minimalna płaca pozwalała na godne życie – opisuje flamandzki dziennik „Het Laatste Nieuws”.

Obecnie tak nie jest. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że obecnie prawie co dziesiąta osoba pracująca w Unii Europejskiej żyje w biedzie. Odsetek takich osób jest obecnie wyższy niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Szczególnie w krajach Europy Środkowej i Wschodniej płace są niskie. Oczywiście także koszty życia są w Bułgarii czy na Litwie niższe niż w Belgii czy we Francji. Nawet jeśli uwzględni się różnice w cenach, to jednak „realne” płace minimalne na Zachodzie Europy wciąż są wyraźnie wyższe niż w biedniejszych krajach wspólnoty, wynika z danych Komisji Europejskiej.

W ubiegłym roku najwyższą płacą minimalną pochwalić się mógł Luksemburg. Wynosiła ona tam aż 2071 euro miesięcznie brutto. Najgorzej pod tym względem było w Bułgarii, gdzie pracownik z najniższą płacą zadowolić się musiał co miesiąc jedynie kwotą 286 euro brutto.

W liczbach bezwzględnych płaca minimalna w Luksemburgu była więc aż 7,2 razy wyższa niż w Bułgarii. Jeśli uwzględnić różnice w kosztach życia w obu krajach, różnica ta jest mniejsza, ale nadal znaczna. Osoba z płacą minimalną w Luksemburgu zarabia realnie 2,9 razy więcej niż pracownik z najniższą płacą w Bułgarii.

Belgia należy do państw z najwyższą płacą minimalną w całej UE. Jedynie w trzech krajach wspólnoty jest ona wyższa. Płaca minimalna w Belgii wynosiła około 1594 euro brutto miesięcznie. To ponad trzy razy więcej niż w Polsce, gdzie było to 523 euro.

Jeśli uwzględnić różnice w kosztach życia pomiędzy Belgią i Polską, różnica ta jest już mniejsza. Belgijski pracownik z najniższymi zarobkami zarabia realnie 1,6 razy więcej niż mieszkaniec Polski z płacą minimalną – wynika z danych opublikowanych przez „Het Laatste Nieuws”.

 

17.01.2020 Niedziela.BE

(łk)

  • Published in Belgia
  • 0

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: „Jojo Rabbit” - czyli śmiech przez łzy, cz. 33

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur

„Jojo Rabbit” - czyli śmiech przez łzy

Filmy są różne. Wiem, to nie jest odkrywcze stwierdzenie. Niektóre filmy są z nami tylko przez chwilę, zapewniają odrobinę rozrywki i potem odchodzą gdzieś w zakamarki naszej pamięci… a czasem nawet dalej. Wiemy, że taki film widzieliśmy, ale już nie potrafimy sobie przypomnieć, o czym on był. Są jednak takie obrazy, które zostają z nami na długo a wypowiedziane w nich słowa brzmią w naszych głowach, jeszcze wiele dni po opuszczeniu kinowych sal. Obrazy w pamięci pozostają żywe i można do nich wrócić, gdy na chwilę zamknie się oczy.

Dzisiaj chcę napisać kilka słów na temat jednego z takich niezwykłych filmów. Na seans „Jojo Rabbit” wybrałam się z mężem, ponieważ zaintrygował nas jego zwiastun. Byłam przekonana, że idę na komedię. Ponadto ciekawiło mnie, jak twórcom udało się w zabawny sposób potraktować temat, w którym do śmiechu nie ma kompletnie nic. Właściwie byłam bardziej przekonana, że z kina wyjdę zniesmaczona. Nic bardziej mylnego!

„Jojo Rabbit” to amerykańsko-nowozelandzko-czeski film z 2019 roku. Jest to satyryczna czarna komedia. Za scenariusz i reżyserię odpowiedzialny jest nowozelandzki twórca, Taika Waititi. Film jest adaptacją powieści autorstwa Christine Leunens pod tytułem „Caging Skies”. Jest to historia niemieckiego chłopca, którego jedynym marzeniem jest bycie idealnym patriotą i oddanie życia w służbie Hitlerowi, ponieważ akcja filmu rozgrywa się pod koniec drugiej wojny światowej. Koledzy z Hitlerjugend przyzywają chłopca Jojo (stąd tytuł filmu). Pewnego dnia główny bohater znajduje młodą Żydówkę, którą na strychu w ich domu ukrywa samotnie wychowująca go matka. Od tamtej chwili świat chłopca staje na głowie. Musi zmierzyć się, ze wszystkim, w co do tej pory ślepo wierzył, przede wszystkim staje twarzą w twarz ze swym zajadłym nacjonalizmem. Sprawy nie ułatwia mu jego wymyślony przyjaciel, którym jest nikt inny, jak sam Adolf Hitler.

Film zbiera dobre lub bardzo dobre recenzje. Jeśli już pojawiają się krytyczne słowa dotyczą one głównie tego, że naziści zostali przedstawieni w stylu komediowym. Jak już wspomniałam, również ja zastanawiałam się, w jaki sposób można ten temat pokazać z przymrużeniem oka. Nie, nie można i wcale nie jest on tak w tym filmie przedstawiony. To, co jest tam zabawne, to raczej satyryczne przedstawienie rzeczywistości w pewien dość specyficzny sposób. Trochę, niczym filmy „Monty Python’a”. Na twarzy pojawia się uśmiech, ale jest on pełen smutku, ponieważ właśnie w ten sposób obnażona zostaje prawda o nas ludziach. W tych żartach ukryta jest prawda, która czasem aż boli. To, co wydaje się być zabawne jest nieco przerysowaną rzeczywistością, ale nadal rzeczywistością. Nawet słowo „przerysowana” nie do końca tu pasuje. Film pokazuje, jak działają mechanizmy propagandy. Czym jest bezkrytyczne przyjmowanie tego, czym karmią nas media oraz władza. Jak powtarzane wystarczająco często kłamstwo, staje się „prawdą”, w którą wierzą tłumy. Do czego dochodzi, gdy człowiek przestaje samodzielnie myśleć. Na dodatek, gdy jest przekonany, że dokonuje własnych wyborów, które już dawno przestały być jego. No i oczywiście, jaką cenę trzeba zapłacić, gdy w końcu powie się „nie!”, „dość!”.

W filmie każda z postaci zasługuje na uwagę, ale chciałabym wspomnieć o trzech. Po pierwsze Roman Griffin Davis jest cudowny w roli Jojo. Jestem pod ogromnym wrażeniem zachodzących w nim przemian. Wspaniała jest również Scarlett Johansson jako Rosie, samotna matka wychowująca Jojo. Ciepła, cierpliwa i bardzo dobra osoba. Nie mogę zapomnieć o reżyserze, który wcielił się w postać Adolfa, wymyślonego przyjaciela Jojo. To przerysowana, histeryczna (to nie literówka, w filmie jest bardzo histeryczny) postać uosabiająca wszystko, co najgorsze w ślepym nacjonalizmie.

Na koniec chciałabym jeszcze zacytować słowa przyjaciela Jojo, który również jest członkiem Hitlerjugend. Gdy wojna się kończy, mówi do przyjaciela: „Wracam do mamy, potrzebuje jej tulenia”. Przecież właśnie tego potrzebują dzieci, nie walki o nierealne idee.
Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

 

19.01.2020 Niedziela.be

(as) 

 

  • Published in Belgia
  • 0

Poszukiwanie skarbów w temacie Frozen i szansa na wygraną weekendu w Disneylandzie - Antwerpia - poniedziałek 20 stycznia 2020

Kraina Lodu czyli Frozen w Antwerpii i wielkie poszukiwanie skarbów. Zabawa dla starszych i młodszych, w której do wygrania jest wycieczka do Disneylandu w Paryżu na Frozen Weekend 17-18-19 kwietnia 2020. W kilku miejscach dworca będą umieszczone zagadki, ich prawidłowe rozwiązanie pozwoli na odcyfrowanie 6-cyfrowego kodu, który da szansę na wygraną. Uczestnicy mogą zapisywać się od godziny 15:00 na dworcu, liczba miejsc ograniczona do 250 osób.

[NED] Frozen Celebration Treasure Hunt in Antwerpen. Op 20 januari organiseren wij een schattenjacht in het Station Antwerpen-Centraal. Op verschillende plaatsen in het station kunnen jong en oud 6 verschillende Disneyland Paris Frozen Celebration vragen beantwoorden. Als je de vragen goed beantwoordt, kan je de geheime code ontcijferen en maak je kans op één van de drie onvergetelijke Frozen Celebration verblijven in Disneyland Paris tijdens het weekend van 17-18-19 april!*
Je kan je ter plaatse inschrijven in de grote centrale hal van het station vanaf 15.00 uur.

Co? Poszukiwanie skarbów w temacie Frozen i szansa na wygraną weekendu w Disneylandzie

Gdzie? Station Antwerpen-Centraal, Antwerpia, België / Belgia

Kiedy? Poniedziałek, 20 stycznia 2020, 16:30 – 17:30

Zapisy: od 15:00 na miejscu wydarzenia

Dodatkowe informacje TUTAJ

 


BELGIA www.niedziela.be - dokładne informacje o wydarzeniach w Belgii znajdziesz zawsze w polonijnym portalu internetowym www.niedziela.be Prosimy o podawanie informacji o organizowanych imprezach, dyskotekach, wystawach, występach, itd. - e-mail'em na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Fotki mile widziane.


Niedziela.BE, opublikowane w portalu 18.01.2020

 

 

 

Subscribe to this RSS feed