Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Wzrost zachorowań na cukrzycę. Nawet milion Polaków może być niezdiagnozowanych, a w dobie pandemii coraz trudniej dostać się do lekarza
Była premier, a obecna minister spraw zagranicznych trafiła na oddział intensywnej terapii z powodu Covid-19
Belgia: W listopadzie milion dodatkowych szczepionek na grypę
Dług publiczny Belgii przekroczył 500 mld euro
Jedyną strefą zieloną hiszpańska wyspa La Palma
Policja z Antwerpii przechwyciła pokaźny arsenał broni palnej
Polska, biznes: Rząd planuje nowe obciążenia podatkowe dla ponad 40 tys. firm. Dla wielu z nich może to oznaczać koniec działalności
1,4 mln osób pobrało belgijską aplikację Coronalert
Brytyjski aktor i komik, Stephen Fry, nie przyjedzie w tym roku do Brukseli
Pociągi na trasie Bruksela-Wiedeń będą kursować trzy razy w tygodniu

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Akcja ratunkowa (cz.72)

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Akcja ratunkowa (cz.72) fot. Shutterstock, Inc.

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur

 

Akcja ratunkowa

Dzisiaj przy naszej porannej kawie pragnę opowiedzieć historię o nietypowej akcji ratowniczej. Działo się to jakiś czas temu, skończyłam właśnie pracę przy komputerze i przeniosłam się do kuchni, zastanawiałam się, co tego dnia przygotuję na obiad.

Kulinarne inspiracje nie chciały do mnie przyjść. Nagle moja córka wpadła do kuchni, krzycząc – mamo daj mi cukier! Nie rozumiałam, o co jej chodzi, ponieważ moja córka nie słodzi napojów a z tonu głosu wnioskowałam, że to prośba nieznosząca zwłoki. To znaczy samo zdanie zrozumiałam, ale nie bardzo potrafiłam pojąć, do czego potrzebny jest jej cukier. 

- Jaki cukier? - Tym razem ona spojrzała na mnie zdziwiona.
- No, normalny – stwierdziła.
Podałam jej słoik z cukrem.
- Muszę go uratować! – Teraz już całkowicie straciłam przekonanie, że rozumiem.
- Kogo musisz uratować?
- Trzmiela!
Mimo, że moje dzieci są wielojęzyczne, czasem zdarzają się sytuacje, że wydaje mi się, że coś zakłóca komunikację w naszym domu.
- Jakiego trzmiela? – Musiałam wiedzieć, o co chodzi.
- Tego przed domem! Chodź zobacz! Muszę go uratować!
Wyszłyśmy przed dom. Na chodniku leżała maleńka kudłata, czarno- żółta kulka. Nie trzeba było być entomologiem, by zauważyć, że owad wybrał to miejsce, aby dokonać żywota.
- Kochana, chyba nadszedł jego czas – powiedziałam, przyglądając się owadowi.
- Nie! Ja go uratuję! - odparła mi na to córka.

Dowiedziałam się po chwili wyjaśnień, że owadowi może pomóc cukier, a będąc precyzyjną bardzo słodka woda. Córka widziała na You Tubie taki film. Tam pokazywali, że tak właśnie można pomóc zmęczonym owadom. A ona musiała spróbować. Musiała pomóc! Na łyżeczce rozpuściła sporo cukru i znów wybiegła przed dom. Po chwili wróciła mówiąc, że owad jest niezadowolony, ponieważ zaczął głośno brzęczeć. Wyjaśniłam, że być może boi się tej dla niego ogromnej łyżeczki. Moja córka wylała na chodnik słodką wodę i odstąpiła kilka centymetrów. Zapewniła owadowi przestrzeń. Teraz to on decydował, co chce zrobić. Trzmiel po chwili rozpoznał, czym jest płyn, wysunął trąbkę i zaczął pić.

Jak dokładnie zakończyła się ta opowieść? Co się stało z owadem? Nie wiemy. Jeszcze jakiś czas popijał słodki napój a potem gdzieś zniknął. Zakładamy, że odleciał, że odzyskał siły i być może jeszcze dzień lub dwa krążył nad łąkami za naszym domem. Istnieje również możliwość, że przedreptał kilka kroków i skonał pod pobliskim krzakiem, ale my zdecydowanie wybieramy tę pierwszą opcję.

Teraz tak myślę, że nawet, jeśli nie udało nam się go uratować, jego ostatnie chwile były kojące.

Chciałam dziś opowiedzieć o tym, co się wydarzyło, głównie dlatego, że wspominając to wydarzenie wydaje mi się, że w tej wodzie było coś więcej niż tylko cukier. Mam wrażenie, jakby była tam również nadzieja na to, że mamy siłę odsunąć to, co nieodwołalne. Że jeszcze jest w nas, ludziach, siła, by zmienić to, co wydaje się już przesądzone.

Tego dnia moja córka przekonała się, że nie trzeba wiele, aby pomóc nawet tak maleńkiej istocie. Wystarczy jeden gest, który może odmienić czyjeś życie na lepsze. Ten gest daje siłę. Najgorsze uczucie, które może nas dopaść to bezsilność, tak sądzę. Świadomość, że nic nie można zrobić jest ogromnie przygniatająca. A nam dwóm, sytuacja z trzmielem uświadomiła, że zawsze mamy możliwość odszukać w sobie wolę i chęć, by zdziałać coś dobrego dla innych. Nawet, jeśli jest to taki drobiazg, a w potrzebie znalazł się zwykły mały owad. Zawsze możemy pomóc, nawet jeśli wydaje się, że tylko na chwilę…

 

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

Agnieszka

 


18.10.2020 Niedziela.BE

(as)

 

Last modified onsobota, 17 październik 2020 12:46

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/niedzielbe/public_html/templates/gk_news2/html/com_k2/templates/default/item.php on line 176

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież