Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
PRACA W BELGII: Szukasz pracy? Znajdziesz na www.NIEDZIELA.BE (sobota 5 kwietnia 2025, www.PRACA.BE)
Belgia: To „najbardziej męskie” zawody
Belgia: Minister obrony chce 20 tys. rezerwistów w armii
Polacy są patriotyczni, ale tylko dopóki nic ich to nie kosztuje
Belgia: Policja z Brukseli ukarała w marcu 165 osób konsumujących narkotyki
UE oferuje 18-letnim mieszkańcom Belgii 900 biletów Interrail!
Belgia, Flandria: „To dramat”. Zabraknie pielęgniarek?
Belgia: 5 zabitych, setki godzin opóźnień. Tory śmiertelnie niebezpieczne
Niemcy: Modernizacja trasy kolejowej Berlin-Szczecin znów opóźniona!
Belgia: Zaprzysiężono burmistrza Saint-Josse-ten-Noode
Redakcja

Redakcja

Website URL:

Polska: Kopciuchy mają się dobrze. Alarm Polskiego Alarmu Smogowego

Polski Alarm Smogowy (PAS) bije na alarm: w Polsce wciąż dymi 2,5 mln kopciuchów. A to główna przyczyna zimowego smogu. I apeluje o ich likwidację.

„Zobacz, czym oddychasz” to nazwa kampanii Polskiego Alarmu Smogowego. Jego szósta edycja zakończyła się przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i apelem do premiera.

„Jako organizacja od lat zajmująca się poprawą jakości powietrza w Polsce apelujemy (…) o nadanie większego priorytetu działaniom na rzecz ograniczenia zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju” – czytamy.

Mamy najbardziej zanieczyszczone powietrze w Unii

„Polska utrzymuje się w czołówce państw unijnych o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu” – podkreślają autorzy apelu.

I opisują skutki: „(…) każdego roku przedwcześnie umiera około 40 tysięcy mieszkańców i mieszkanek Polski – to tyle co ludność Otwocka, Kutna czy Dębicy. (…) Nowotwory, przewlekła obturacyjna choroba płuc, zawał serca czy udar mózgu – oddychanie zanieczyszczonym powietrzem przyczynia się do zwiększenia ryzyka wystąpienia tych i wielu innych schorzeń”.

Dlatego „apelujemy o wsparcie termomodernizacji polskich domów i likwidacji przestarzałych kotłów na węgiel i drewno”. A „to właśnie tego typu urządzenia są główną przyczyną zimowego smogu, którego skutki można było zobaczyć na instalacjach mobilnych płuc”.

Budżet jest zbyt mały w stosunku do potrzeb

PAS argumentuje, że obecny budżet programu Czyste Powietrze, który startuje 31 marca, pozwala „na wsparcie mniej niż 10 proc gospodarstw domowych, które używają kopciuchów  lub mieszkają w słabo ocieplonych lub nieocieplonych budynkach”.

– 10 miliardów złotych pozyskanych w ramach Funduszu Modernizacyjnego przeznaczone zostanie według szacunków NFOŚiGW na wsparcie dla około 160 000 gospodarstw domowych – mówi cytowany na stronie polskialrmsmogowy.pl Piotr Siergiej, rzecznik PAS.

I dodaje: – Tymczasem w Polsce wciąż około 2,5 miliona domów ogrzewanych jest za pomocą kopciuchów. Stąd nasz apel do premiera Donalda Tuska.

W ten sposób – przekonuje PAS – można poprawić jakość powietrza, ale też obniżyć rachunki Polaków za ogrzewanie.

Biała materia na płucach po miesiącu była czarna

Kampania „Zobacz, czym oddychasz” trwała cały sezon grzewczy. W tym czasie sześć antysmogowych instalacji imitujących płuca odwiedziło na prośbę ich przedstawicieli 32 miejscowości. W wielu z nich – podkreślają organizatorzy akcji – biała materia na płucach po miesiącu filtrowania powietrza zmieniła kolor na czarny.

Dlatego „apelujemy do Premiera o intensyfikację działań rządu w tym obszarze oraz zabezpieczenie odpowiednich środków finansowych na wsparcie gospodarstw domowych – szczególnie tych najuboższych – w transformacji energetycznej”.

Bo te działania  „są niezbędne do ochrony zdrowia i życia mieszkańców Polski, a w czasie kryzysu energetycznego są one szczególnie istotne, chroniąc gospodarstwa domowe przed wysokimi cenami energii i wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne Polski”.


31.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sm)

Polska: Rekordowy 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Jerzy Owsiak ogłosił, że w 2025 roku rekord zbiórek WOŚP został pobity. I to o ponad 7 milionów. Pieniądze trafią na onkologię i hematologię dziecięcą.

„Po raz kolejny zagraliśmy razem w aż 24 krajach na całym świecie – z radością i na zdrowie. Dla onkologii i hematologii dziecięcej podczas 33. Finału WOŚP udało nam się wspólnie zebrać 289 068 047,77 PLN! Z całego serca: DZIĘKUJEMY. Gramy dalej, do końca świata i jeden dzień dłużej!” – napisał na profilu WOŚP na Facebooku.

Na liście zakupów jest najwyższej klasy sprzęt

33. Finał WOŚP odbył się w niedzielę 26 stycznia. Towarzyszyło mu hasło: Gramy na zdrowie! Zebrane pieniądze trafią na potrzeby hematologii i onkologii dziecięcej.

W 2025 roku na konto WOŚP trafiło ponad 178,5 mln zł. To o ponad 7 mln zł więcej niż przed rokiem. I tyle wynosi nowy rekord.

Jak podaje Fundacja WOŚP, dzięki tym środkom orkiestrowe wsparcie trafi do 18 oddziałów dziecięcych, 17 hospicjów, 5 ośrodków neurochirurgii onkologicznej, 6 ośrodków chirurgii onkologicznej oraz 4 zakładów patomorfologii.

Na liście zakupów jest najwyższej klasy sprzęt do diagnostyki i leczenia nowotworów wieku dziecięcego. Trafi on do placówek jeszcze w tym lub na początku przyszłego roku.

Od 32 lat WOŚP wspiera polską opiekę zdrowotną

To arcyważna wiadomość, bo jak podaje Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej, co roku diagnozowanych jest 1100-1200 nowych przypadków chorób onkologicznych u dzieci.

– Leczenie dzieci z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie. Chcemy być jeszcze lepsi – powiedział na konferencji prasowej prof. Wojciech Młynarski, główny ekspert medyczny 33. Finału WOŚP.

Przypomnijmy jeszcze, że WOŚP gra na rzecz polskiego system opieki zdrowotnej od 32 lat – od 1993 roku. W tym czasie zebrał około 2,3 miliarda złotych. Pieniądze zostały wydane na zakup 74,5 tys. urządzeń medycznych.

Fundacja WOŚP prowadziła także zbiórki na rzecz osób dorosłych, m.in. na leczenie chorób płuc.


29.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. WOŚP

(sm)

Polacy nie chcą euro. I wskazują powody swoich obaw

Unijnej waluty nie chce grubo ponad połowa uczestników sondażu. Jej zwolenników jest o niebo mniej. Powód tych obaw? Uderzy nas to po kieszeni.

O euro zapytał Polaków Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na zlecenie Warsaw Enterprise Institute. Co wynika z tego sondażu?

Euro dzieli nawet zwolenników Unii Europejskiej

Przyjęcie euro przez Polskę popiera zaledwie 26 proc. ankietowanych. Po przeciwnej stronie jest aż 74 proc. Polaków, którzy nie chcą w portfelu unijnej waluty. W tej grupie dominują kobiety.

Dla porównania – w 2023 roku euro popierało 35 proc. Polaków. Rok później już tylko 31 proc.

Zaskakująca jest to, że euro nie cieszy się popularnością nawet wśród młodszych uczestników badania, którzy zwykle są bardziej otwarci na integrację europejską. W grupie osób do 34 roku życia przyjęcie euro popiera tylko 24 proc.

Zaskakujące jest także ro, że nawet wśród zwolenników UE – jak wynika z badania – zwolenników przejścia na euro jest niespełna połowa, bo 49 proc. badanych.

Wśród przeciwników UE – i tu już nie ma zaskoczenia – w zasadzie wszyscy są przeciwni zmianie waluty.

Dlaczego boimy się przyjęcia euro?

Na liście obaw są:

wzrost cen i obniżenie poziomu życia – tę wybrało 51 proc. ankietowanych.
żal z powodu utraty własnej waluty – 26 proc.,
zbytnie uzależnienie od Unii Europejskiej – 17 proc.

Co dałoby nam przyjęcie euro?

Na liście korzyści są:

eliminacja ryzyka kursowego – tę odpowiedź wskazało 22 proc. badanych,
łatwiejsze rozliczenia międzynarodowe między firmami – 18 proc.
większa stabilność gospodarcza – 13 proc. wskazań.

Zdecydowanie bardziej euro boją się kobiety

– Niezależnie co na temat przyjęcia euro przez Polskę mówią ekonomiści czy politycy, to aż 74 proc. Polaków uważa, że nie powinniśmy przechodzić na euro – komentuje prof. Dominika Maison, cytowana na stronie panelariadna.pl.

Dlaczego? – Większość osób obawia się pogorszenia sytuacji materialnej. Zdecydowanie bardziej boją się tego kobiety, które patrzą na tę kwestię z perspektywy własnych gospodarstw domowych, za których finanse odpowiadają.

– Mężczyźni częściej patrzą na tę kwestię z perspektywy geopolitycznej. Ich zdaniem wprowadzenie euro oznaczałoby większą stabilność gospodarczą i eliminację ryzyka kursowego.


28.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sm)

Polska: Zęby drogie jak... Lekarki skazane za oszukanie NFZ

Jedna prostowała zgryz dzieciom. NFZ uznał, że niesłusznie wzięła za to dziesiątki tysięcy złotych. Druga to dentystka, która musi oddać setki tysięcy.

Sąd Okręgowy w Siedlcach właśnie orzekł, że dentystka – ortodontka jest winna i potwierdził orzeczenie niższej instancji. Jednocześnie zaostrzył wyrok rozszerzając go o pięcioletni zakaz udzielania świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Podtrzymał także karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na cztery lata.

NFZ chce odzyskać ponad sto tysięcy złotych

Sąd doszedł do wniosku, że lekarka uczyniła z tego procederu stałe źródło zarobku, a trwało to od maja 2010 r. do października 2014. W 479 przypadkach ortodontka miała oszukiwać Narodowy Fundusz Zdrowia.

Chodzi o to, że lekarka na jednej wizycie wykonywała u dzieci kilka zabiegów, ale w dokumentacji wysyłanej do NFZ rozpisywała je na kilka wizyt. Dzięki temu otrzymywała większe pieniądze.

Zdarzało się także, że przedstawiała Funduszowi rozliczenia za zabiegi, za które wzięła już zapłatę od rodziców dzieci.
NFZ doliczył się nieprawidłowo wypłaconych ponad 111 tys. zł.

Lekarka broniła się tym, że kierowała się dobrem dzieci. Wolała kilka procedur wykonać na jednej wizycie, żeby małym pacjentom oszczędzić nieprzyjemności związanych z kolejnymi wizytami w gabinecie.

Pół miliona złotych złotych do zwrotu

Okazuje się, że podobne procesy dentystów zdarzają się dosyć często. Na przykład w lutym sąd w Olsztynie skazał 67-letnią dentystkę na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lat, 10 tys. zł grzywny. Kobieta musi także zwrócić NFZ prawie 500 tys. zł.

„W akcie oskarżenia było opisanych 130 zarzutów poświadczenia nieprawdy w dokumentacji około 2,8 tys. pacjentów. Były to nieprawdziwe informacje, wykazujące między innymi świadczenia, których pani dentystka nigdy w swoim gabinecie nie wykonała, np. usunięcie zęba, lakierowanie zębów czy opracowanie i odbudowa zęba” – opisuje sprawę „Fakt”.

Dodatkowo wyszło na jaw, że za część zabiegów, które kobieta zgłaszała NFZ, brała pieniądze od pacjentów.

Początkowo dentystka nie przyznawała się do winy, potem jednak zmieniła zdanie. I sama zaproponowała karę dla siebie. Sąd się na to zgodził.


28.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sm)

Subscribe to this RSS feed