Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Niemiecka policja aresztowała dwóch rosyjskich szpiegów!
Polska: Znowu słychać lament plantatorów. Boją się o zbiór truskawek
Polska: Zakazy, ograniczanie, podwyżka. Sposoby na utrudnianie dostępu do alkoholu
Co czwarty mieszkaniec Belgii rozważa zmianę kariery
Belgia: Ceny w Belgii rosną już szybciej niż w Polsce!
Belgia: Pogoda na 18 i 19 kwietnia
PRACA W BELGII: Szukasz pracy? Znajdziesz na www.NIEDZIELA.BE (czwartek 18 kwietnia 2024, www.PRACA.BE)
Linie lotnicze Brussels Airlines wznawiają loty do Izraela po ataku Iranu
Polska: Uwaga, kierowcy. Szykuje się rewolucja w mandatach
Nastolatka z Antwerpii ciężko ranna po potrąceniu przez tramwaj
Redakcja

Redakcja

Website URL:

Polska: Znowu słychać lament plantatorów. Boją się o zbiór truskawek

Jak co roku o tej porze rolnicy narzekają, że nie będzie miał kto zbierać truskawek. Czy tym razem ten czarny scenariusz się sprawdzi?

„W 2021 r. Polska zajmowała dziesiątą pozycję w produkcji truskawek na rynku globalnym oraz drugą (2022 r.) wśród krajów Unii Europejskiej, z 17-procentowym udziałem w unijnej produkcji.

W 2022 r. w Polsce zebrano 199,4 tys. ton truskawek (o 22 proc. więcej niż w roku 2021) z największej powierzchni w Unii Europejskiej wynoszącej 31 tys. ha (40-proc. udział w unijnej powierzchni zbiorów)” – przytacza dane Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR).

Sadów i plantacji przybywa, pracowników nie

Jesteśmy truskawkową potęgą, a sezon powoli się zbliża. I tak jak w ubiegłych latach plantatorzy zaczynają narzekać.

– Zacznijmy od tego, że sadów i plantacji przybywa, ale pracowników nie przybywa. Nie trzeba tu grona matematyków, żeby wywnioskować, jaki będzie tego efekt.

Chyba sadownicy zgodzą się ze mną – mówi serwisowi sad24.pl Cezary Sygocki, właściciel agencji pracy.

Niedobór zrywaczy – tak na wsiach nazywa się zbierających truskawki – może być dotkliwy. Tak bardzo, że szacuje się, że nawet 40 proc. owoców zostanie na krzakach. 

– Nie straszę i nie nakręcam własnego biznesu, tylko ostrzegam na podstawie moich obserwacji i doświadczenia – dodaje Sygocki.

Mało opłacalny lub nieopłacalny

Już na początku tego roku dr Paweł Kraciński z Instytutu Ekonomii i Finansów SGGW przewidywał, że rynek truskawek staje się coraz trudniejszy – mało opłacalny lub nieopłacalny. Świeże owoce nie wytrzymują konkurencji ze sprowadzanymi mrożonkami, rosną koszty produkcji i brakuje rąk do pracy. 

– W kolejnych latach produkcja truskawek w Polsce może maleć. Trudniej przewidzieć, jak będzie wyglądała sytuacja w przetwórstwie na soki i inne przetwory. Ostatnie sezony pokazały, że w tym kierunku było większe zapotrzebowanie odbiorców – uważa ekspert.

Obawy plantatorów związane są z Ukrainą i tym, że to zwykle obywatele tego kraju zbierali w Polsce owoce. Teraz, przez wojnę, może być z nimi problem.

Ale to już było

Tyle że już od kilku lat rolnicy wciąż narzekają na to samo. Najpierw bali się, że nie znajdą pracowników przez pandemię. Potem, że będzie kłopot przez wybuch wojny w Ukrainie.

Na razie te obawy w pełni się nie sprawdziły.


18.04.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sk)

  • Published in Polska
  • 0

Polska: Zakazy, ograniczanie, podwyżka. Sposoby na utrudnianie dostępu do alkoholu

Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych jest konieczny – uważa ministra zdrowia. Bo nie powinno się ułatwiać dostępu do alkoholu w takich miejscach.

To jeden z pomysłów Izabeli Leszczyny na ograniczania dostępności alkoholu w ogóle. Jak przekonuje – to konieczne, bo – jak powiedziała w Radiu Zet:

– Skutki leczenia osób, które nadużywają alkoholu, obciążają wszystkich podatników.

Jeszcze trzeba przekonać koalicjantów

– Alkohol w ogóle nie powinien być sprzedawany na stacji benzynowej – podkreśliła w rozmowie z serwisem.

Pomysł na prośbę premiera jest teraz analizowany. Bo żeby go urzeczywistnić, trzeba jeszcze przekonać do niego koalicjantów.

– Będę przekonywała do tego kolegów i koleżanki z rządu – zapewniła Leszczyna.

Reklama piwa. Zaostrzyć!

Kolejny pomysł na ograniczanie dostępności alkoholu ma Senat. Proponuje mianowicie wydłużenie zakazu reklamowania piwa telewizji do godziny 22.

Przypomnijmy, że w Polsce zakazane jest reklamowanie wysokoprocentowych alkoholi. Te same przepisy zezwalają jednak na reklamowanie piwa, ale dopiero po godz. 20.

Abstynenci poszli do Senatu

Pomysłów na ograniczanie sprzedaży alkoholu jest więcej. Otóż do Senatu trafiła właśnie petycja Mazowieckiego Związku Stowarzyszeń Abstynenckich.

Jaki jest pomysł abstynentów?  Chodzi o ustalenie minimalnych cen za piwo, wódkę, wino i inne napoje wyskokowe.

– Chcielibyśmy, żeby pół litra wódki kosztowało co najmniej 40 zł, wino 20 zł, a piwo około 10 zł – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” Bogdan Urban, prezes związku.

Miałoby to uniemożliwić dużym sieciom handlowym organizowanie głośnych akcji promocyjnych. Między innymi ofert dotyczących piwa pod hasłem „12+12” lub sprzedawanie wódki za 10 zł.

Jaki może być los petycji?

To – najogólniej – Zależy od senatorów. Senat po jej rozpatrzeniu może przygotować projekt ustawy, która trafi do Sejmu, Jeśli tam znajdzie się większość, która poprze ten pomysł, dokument może trafić na biurko prezydenta.

Pomysł abstynentów podoba się Magdalenie Biejat, wicemarszałkini Senatu.

– Mamy w Polsce duży problem z nadużywaniem alkoholu. Jest zbyt łatwo dostępny. Jest wszędzie. Wprowadzenie cen minimalnych, które pozwolą ograniczyć sztuczne zaniżanie cen alkoholu dużym sklepom sieciowym, ma więc rację bytu – powiedziała „Super Expressowi”.


18.04.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sk)

  • Published in Polska
  • 0

Polska: Uwaga, kierowcy. Szykuje się rewolucja w mandatach

Ministerstwo Sprawiedliwości planuje nowelizację przepisów. Dzięki temu o wiele łatwiej będziemy mogli odwołać się od niesłusznie wystawionych mandatów.

W obowiązującym systemie kierowcy mają ograniczone możliwości obrony, jeśli uważają, że mandat został niesłusznie wystawiony.

Mogą oczywiście nie przyjąć mandatu i poczekać na sądowe rozstrzygnięcie sprawy, ale te procedury są skomplikowane i zwykle oparte na dowodach przedstawianych przez policję.

Ostatecznie więc zaakceptowanie mandatu na miejscu zdarzenia kończy postępowanie i eliminuje szanse kierowcy na późniejsze zakwestionowanie przez niego zasadności kary.

Poskarżyli się rzecznikowi

W odpowiedzi na liczne skargi, które wpłynęły do RPO, a dotyczące przede wszystkim mandatów za przekroczenie prędkości opartych na niewłaściwych – zdaniem kierowców – pomiarach, Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło zrewidować przepisy i rozszerzyć możliwości odwołania.

Umożliwi to kierowcom unieważnienie mandatu nawet po jego akceptacji, jeżeli pojawią się nowe dowody ich niewinności.

Będą zmiany

Zmienione zostaną zapisy w art. 101. Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Obecnie ukarany ma tylko 7 dni od uprawomocnienia się mandatu na złożenie wniosku o uchylenie kary w specyficznych sytuacjach, np. wtedy, gdy grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie.

Zmiana przepisów wyposaży ukaranego w dodatkowe argumenty. Kierowca nawet po uprawomocnieniu się mandatu będzie mógł spokojnie powołać się np. na popełnienie przez organy ścigania błędów mogących wpłynąć na treść mandatu czy nowe fakty świadczące o jego niewinności.

Nowelizacja ma na celu zapewnienie, że żaden kierowca nie zostanie niesłusznie ukarany bez możliwości obrony swojego stanowiska. Na razie nie wiadomo, kiedy wejdzie w życie.


17.04.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sk)

  • Published in Polska
  • 0

Polska: Już są w sklepach i na targach, ale cena zwala z nóg. Szparagi na razie drogi

Pojawiły się już pierwsze szparagi. Smakosze zacierają ręce, ale jeżeli chcą spróbować, to najpierw muszą sporo wydać.

Nie jest to przysmak dla każdego. Nie każdy bowiem umie docenić smak szparagów. Dlatego wiele osób zupełnie nie rozumie tego wiosennego szału, kiedy zaczyna się zbór szparagów. A ten właśnie wystartował.

Tanio nie jest

Sezon trwa krótko, a świeżych szparagów nie ma w innej porze roku. Dlatego jest to dosyć drogi przysmak.

– Cena szparaga nie powinna przekroczyć w tym sezonie 20-25 zł za kilogram, bo też nie może być ona windowana za wysoko – mówił na początku kwietnia Arian Jakobsze, prezes Polskiego Związku Producentów Szparaga w rozmowie z sadyogrody.pl.

Tłumaczy przy tym, że wpływ na cenę będą miały oczywiście koszty produkcji.

– Tu głównie chodzi o paliwo przy zbiorze i transporcie oraz koszty zbioru. Ceny energii, gazu, węgla nie wpływają zasadniczo na produkcję szparaga, bo jest to uprawa polowa, gdzie w dodatku ochronę chemiczną stosuje się dopiero po zbiorach – wyjaśnia.

Ile teraz kosztują szparagi?

Spadają z tygodnia na tydzień. Jeszcze kilka dni temu pęczek (pół kilograma) kosztował 20 zł. Obecnie średnia cena na giełdzie rolnej w Elizówce to 13 zł.

Na rynku Bronisze jest podobnie. Najtańsza opcja to 18 zł za kilogram, a najwyższa cena wynosi 32 zł.

Średnia cena za kilogram szparagów to 28 zł.


17.04.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // iStock

(sk)

  • Published in Polska
  • 0
Subscribe to this RSS feed