Temat dnia: „Początek nowej epoki”. Chodzi o elektrownie atomowe
Ponad dwie dekady temu belgijski parlament zdecydował o stopniowym odchodzeniu od energetyki jądrowej. Teraz parlament podjął zupełnie inną decyzję: Belgia chce „powrotu atomu”.
W miniony wtorek komisja parlamentarna ds. energetyki przyjęła pierwszą wersję ustawy, „unieważniającej” decyzję z 2003 r. o odejściu od atomu. Informował o tym między innymi dziennik „Het Laatste Nieuws”.
Mówiąc inaczej: we wtorek zakończył się prawie 22-letni okres, w którym kolejne rządy skupiały się na zamykaniu kolejnych reaktorów i „zwijaniu” energetyki atomowej. Jednocześnie „rozpoczęła się nowa epoka”, w której energetyka jądrowa znów ma być rozwijana - przekonuje między innymi Mathieu Bihet, minister ds. energetyki w nowym rządzie federalnym.
To właśnie między innymi dzięki zmianie rządu możliwy był ten krok. W nowej koalicji rządowej nie ma Zielonych, ale są za to partie, które popierają energetykę jądrową.
Oficjalne głosowanie w sprawie „powrotu do atomu” odbędzie się w belgijskim parlamencie federalnym 22 kwietnia, ale można założyć, że będzie jedynie formalnością. Zwolennicy atomu mają bowiem w parlamencie wyraźną większość.
Podejście do energetyki atomowej w minionych kilku latach szybko ewoluowało. Przyczyniła się do tego między innymi rosyjska agresja na Ukrainę, wprowadzenie sankcji na reżim Putina, a co za tym idzie ograniczenie importu gazu i węgla z Rosji, co następnie doprowadziło do tzw. kryzysu energetycznego, w Belgii i w wielu innych państwach Unii Europejskiej.
Zachodni politycy, w tym ci belgijscy, uświadomili sobie wtedy, że opieranie bezpieczeństwa energetycznego o tani gaz z Rosji oraz szybki rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych było błędem. Po nałożeniu sankcji na reżim Putina, gaz podrożał, a energetyka odnawialna - choć szybko się rozwija - to za mało, by zapewnić stabilność energetyczną. Po co zatem rezygnować z atomu?
Już poprzedni premier, Alexander De Croo, podjął działania, mające wyhamować tempo zamykania kolejnych reaktorów. Nowy rząd zamierza pójść kilka kroków dalej. Nie jest wykluczone ponowne uruchomienie już wygaszonych reaktorów. Także budowa nowych elektrowni atomowych ma być możliwa.
W Belgii są obecnie dwie elektrownie atomowe: Doel w porcie w Antwerpii oraz Tihange w prowincji Liége. Elektrownia Doel w okresie świetności miała cztery działające reaktory, a Tihange trzy.
Obecnie w każdej z elektrowni działają po dwa reaktory, ale reaktory Tihange 1 oraz Doel 2 mają być wyłączone pod koniec tego roku. Wtedy pozostaną już tylko reaktory Doel 4 oraz Tihange 3, których okres użycia przedłużono w 2022 r. do 2035 r. Obecny rząd chce ten okres jeszcze bardziej wydłużyć, do 2045 r., ale na razie nie wiadomo, czy będzie to technicznie możliwe.
Konkretnych decyzji jeszcze zatem nie ma, ale zmiana podejścia do energetyki jądrowej jest już faktem. Inaczej niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu belgijski rząd federalny nie zamierza „wygaszać atomu”, ale wręcz przeciwnie, chce rozwijać tę gałąź energetyki i zwiększyć znaczenie energii jądrowej. To właśnie atom ma być jednym z filarów bezpieczeństwa energetycznego Belgii w tych niepewnych czasach.
2.04.2025 Niedziela.BE // fot. Claudine Van Massenhove / Shutterstock.com
(łk)
- Published in Temat tygodnia
- 0