Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Belgia: „Kat z Syrii” chce wrócić do „normalnego życia w Belgii”

Belgia: „Kat z Syrii” chce wrócić do „normalnego życia w Belgii” fot. Shutterstock

Anouar Haddouchi, belgijski dżihadysta oskarżany o dokonanie ponad stu egzekucji i przebywający obecnie w więzieniu w Syrii, chciałby być sądzony w Belgii, a w przyszłości wrócić tu do „normalnego życia” – wynika z wywiadu, jakiego udzielił włoskiej gazecie „Fatto Quotidiano”.

35-latek wyjechał z Brukseli do Syrii i tam dołączył do tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). Belgijskie media nazywają go „katem z Ar-Rakki”. Miasto Ar-Rakka było w latach 2014-2017 nieformalną stolicą państwa utworzonego przez radykalnych muzułmanów w części Syrii i Iraku.

Określenie „kat” miało w przypadku 35-latka z Brukseli dosłowne znaczenie. Podejrzewa się, że był on jedną z osób dokonujących w Ar-Rakka egzekucji poprzez ścięcie głowy. Takich wyroków śmierci miał wykonać ponad sto, opisuje flamandzki dziennik „Het Laatste Nieuws”.

Oprócz tego Anouar Haddouchi jest podejrzany o to, że brał udział w przygotowaniach zamachów w Brukseli (22 marca 2016 r., 35 zabitych, w tym 3 zamachowców) i w Paryżu (13 listopada 2015 r., 137 ofiar śmiertelnych, w tym 7 zamachowców). Haddouchi przelał np. 3,5 tys. euro zamachowcowi, który 22 marca 2016 r. zaatakował brukselskie lotnisko Zaventem.

W udzielonym włoskiej gazecie wywiadzie Haddouchi zaprzecza, by dokonywał egzekucji w Ar-Rakka i bagatelizuje swoją rolę w strukturach ISIS, tłumacząc, że zajmował się jedynie „pracą biurową”.

– Nigdy nie miałem w rękach broni i nigdy nikogo nie zabiłem dla ISIS – powiedział i dodał, że żałuje, że wyjechał do Syrii. – To stało się dla mnie koszmarem. Chcę wrócić do Belgii i prowadzić tutaj normalne życie – dodał, cytowany przez „Het Laatste Nieuws”.

Haddouchi przebywa obecnie w syryjskim więzieniu wraz z 32-letnią żoną Julie Maes, również Belgijką. Prokuratura w Belgii prowadzi śledztwo w sprawie 35-latka i podejrzewa go o przeprowadzanie egzekucji i finansowe wspieranie zamachowców. Nie wiadomo jeszcze, w którym kraju Haddouchi stanie przed sądem. Może to być Syria, Belgia lub Francja, opisują belgijskie media.

10.10.2019 Niedziela.BE

(łk)