Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Belgia: Żywność w Belgii droższa niż w Holandii i Niemczech. „W Polsce bardzo tanio”
Belgia: Szybkie szczepienia w Brukseli preparatem Johnson & Johnson. Nie trzeba się rejestrować!
Najpiękniejsze życzenia od dużych i małych na Dzień Ojca (23 czerwca w Polsce)
Belgia: Mieszkania o 6,7% droższe niż rok temu
Belgia: Już ponad 70% dorosłych mieszkańców Belgii zaszczepionych co najmniej jedną dawką!
Najnowszy błąd w smartfonach. Wiemy, jak go usunąć
Belgia: 25,5 mln kur, świń i krów zabitych w maju 2021 r.!
Polska: Nowa lista refundowanych leków. Zniknie kilka pozycji
Belgia: Podwyżki płac minimalnych coraz bliżej. „Jest zgoda związkowców”
Polska: Państwo łoży na Kościół rekordowo dużo. Takiego wzrostu jeszcze nie było
Redakcja

Redakcja

Zdrowie: Na UW bezpłatne badania kleszczy na obecność krętków boreliozy

Każdy, kto znalazł kleszcza żerującego na skórze człowieka, może wysłać usuniętego pasożyta na test obecności krętków boreliozy. Bezpłatne badania kleszczy w kierunku Borrelia wykonuje laboratorium w Zakładzie Parazytologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Naukowcy zastrzegają, że badanie występowania krętków Borrelia u kleszczy nie jest medycznym badaniem diagnostycznym boreliozy u ludzi. Zalecają wszakże, aby wyciągniętego kleszcza przebadać, czy nie ma w sobie groźnych dla ludzkiego zdrowia patogenów.

Wykrycie w kleszczu materiału genetycznego krętków Borrelia nie jest jednoznaczne z zachorowaniem człowieka na boreliozę z Lyme. Jednakże informacja, że wynik badania kleszcza jest pozytywny, może spowodować, że pacjent będzie z większą starannością obserwował ewentualne objawy mogące wskazywać na zakażenie patogenami chorób odkleszczowych, co z kolei może usprawnić proces diagnostyczny i przyspieszyć podjęcie skutecznej terapii” – informuje zespół AmerLab na stronie projektu (http://amerlab.pl/pl/dm-bm-badanie-kleszcza-2/367-badania-naukowe) realizowanego przez Uniwersytet Warszawski we współpracy z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym.

Badacze dodają, że ryzyko przeniesienia krętków Borrelia z kleszcza na żywiciela zależy m.in. od czasu żerowania kleszcza. Wykrycie zakażenia serologicznymi testami diagnostycznymi z krwi człowieka możliwe jest po dopiero upływie 4-6 tygodni od momentu pokłucia przez kleszcza. Jakiekolwiek zmiany skórne lub objawy grypopodobne należy jak najszybszej skonsultować z lekarzem.

KLESZCZ W PACZCE

Projekt Narodowego Centrum Nauki dotyczy występowania krętków Borrelia u kleszczy pospolitych oraz czynników mających wpływ na przenoszenie krętków Borrelia z kleszczy na ludzi. Bezpłatne badania molekularne wykrywają materiał genetyczny krętków Borrelia u kleszczy pospolitych, które zostały usunięte podczas żerowania ze skóry.

Kleszcza można wysłać na badanie pocztą, przesyłką kurierską lub zanieść go do laboratorium osobiście. Po usunięciu należy przechować go w lodówce w szczelnie zamkniętym pojemniku. Warunkiem uczestnictwa w badaniu jest dostarczenie usuniętego ze skóry kleszcza wraz z wypełnionym zleceniem badania i świadomą zgodą na udział w badaniach oraz wypełnienie dwóch krótkich ankiet (on-line): w ciągu 3 dni od usunięcia kleszcza oraz po upływie 8-10 tygodni od usunięcia kleszcza. W badaniach mogą wziąć udział tylko osoby pełnoletnie. Na wynik czeka się do 10 dni roboczych.

Zależy nam, aby informacja o bezpłatnych badaniach kleszczy w ramach badań naukowych dotarła do szerokiego grona odbiorców, zwłaszcza teraz, kiedy obserwujemy szczyt aktywności tych pajęczaków i zbliżają się wakacje” – mówi dr hab. Renata Welc-Falęciak z Zakładu Parazytologii Wydziału Biologii UW.

JAK WYJĄĆ KLESZCZA

Badacze radzą, aby kleszcza usunąć pęsetą: złapać jak najbliżej skóry i wyciągnąć. Miejsce po ukąszeniu należy zdezynfekować alkoholem lub wodą utlenioną i obserwować. Pozostawiony w skórze fragment kleszcza nie przenosi już patogenów. Można go usunąć np. zdezynfekowaną igłą.

Eksperci ostrzegają przez smarowaniem tłuszczem czy kremem kleszcza, który tkwi w skórze. Nie wolno stosować takich metod, podobnie jak nie wolno kleszcza przypalać. Takie działania mogą jedynie przyczynić się do odcięcia dopływu tlenu oraz oddania wraz ze śliną i potencjalnymi patogenami z powrotem tego, co kleszcz już wypił.

Mija się z celem także wykręcanie kleszcza – czy to w kierunku zgodnym, czy też przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Hypostom, czyli ta część aparatu gębowego kleszcza, która przebija skórę i jak strzykawka wpuszcza ślinę kleszcza wraz z patogennymi wirusami i bakteriami, w żadnym razie nie przypomina śruby.

ZASADNOŚĆ BADANIA KLESZCZA

Zespół projektu zastrzega, że badanie kleszcza nie ma uzasadnionych podstaw medycznych, ponieważ lekarz „nie leczy kleszcza” tylko pacjenta. Nie jest to także medyczne badanie diagnostyczne, tylko badanie mające na celu wykrycie materiału genetycznego danych gatunków patogenów.

O wartości uzyskanego wyniku badania kleszcza decyduje właściwa interpretacja wyniku. Naukowcy podkreślają, że na wyniku badania powinien zostać umieszczony dokładny opis wykrytych markerów zakażeń, co w odniesieniu do ryzyka zakażenia oraz stanu klinicznego pacjenta może przyczynić się, w razie konieczności, do usprawnienia procesu diagnostycznego pacjenta w kierunku chorób odkleszczowych.

Stwierdzenie obecności materiału genetycznego patogenu w organizmie pacjenta, nie w każdym przypadku jest jednoznaczne z zakażeniem prowadzącym do rozwoju procesu chorobowego. Zdarzają się sytuacje, w których można wykryć materiał genetyczny martwych patogenów (test nie ulega tzw. negatywizacji). Dlatego też podczas diagnostyki medycznej do potwierdzenia zakażenia uwzględnia się zróżnicowane markery diagnostyczne w odniesieniu do stanu klinicznego pacjenta.

Wynik negatywny badania kleszcza nie wyklucza możliwości zakażenia patogenami chorób odkleszczowych. Wynik negatywny oznacza, że w badanej próbce materiału biologicznego nie wykryto materiału genetycznego patogenu, dlatego tak ważna jest wiedza dotycząca sposobu i miejsca izolacji DNA/RNA z kleszcza oraz wykonanie badań z kilku reprezentatywnych próbek. Istnieje także możliwość wykonania badania jednego kleszcza, podczas gdy pasożytowało ich kilka i nie były zauważone przez pacjenta.

Zdaniem zespołu AmerLab badanie kleszcza ma wartość naukowo-poznawczą, ale jedynie przy uwzględnieniu patogenezy chorób odkleszczowych (okresu okienka serologicznego, objawów klinicznych). Może ono poprawić współpracę pacjenta z lekarzem w procesie diagnostycznym. Jeśli pacjent będzie dokładniej obserwował miejsce pasożytowania kleszcza i nie zbagatelizuje objawów klinicznych, przyczyni się to do usprawnienia procesu diagnostycznego i skuteczniejszej terapii.

Wszelkie informacje wraz ze zleceniem badania dostępne są po kliknięciu w link: http://amerlab.pl/pl/dm-bm-badanie-kleszcza-2/367-badania-naukowe


23.06.2021 Niedziela.BE // źródło: Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl // fot. Shutterstock, Inc.

(cc)

 

PRACA W BELGII: Szukasz pracy? Znajdziesz na www.NIEDZIELA.BE (na skrót www.PRACA.BE)

Polskojęzyczny serwis ogłoszeniowy portalu internetowego NIEDZIELA.BE jest coraz popularniejszy - znajdziesz tu pracę w Belgii, mieszkanie w Belgii, samochód w Belgii, busy do/z Polski, itp, itd.

Zapraszamy do umieszczania ogłoszeń jak również do korzystania z ogłoszeń już tam obecnych na http://OGLOSZENIA.NIEDZIELA.BE

Skrót do ogłoszeń Praca - zatrudnię to PRACA.BE

Jeśli szukasz pracowników lub podwykonawców to daj ogłoszenie na portalu http://OGLOSZENIA.NIEDZIELA.BE - ogłoszenia są bezpłatne :)

 

Jeśli szukasz pracy w Holandii to zaglądnij na holenderski portal Niedziela.NL - a setki ogłoszeń (ponad 1000 wakatów codziennie!) znajdziesz na PRACA.NL

 


23.06.2021 NIEDZIELA.BE - polskojęzyczny portal internetowy Numer 1 w Belgii (wg rankingu firmy Amazon www.ALEXA.COM)

(kmb)

{jcomments off}

 

 

 

 

 

  • Published in Belgia
  • 0

Gabi Drzewiecka: Obwieszam się biżuterią jak choinka. Raczej nie zdarza się, żebym wyszła z domu w ogóle bez biżuterii

Prezenterka tłumaczy, że z każdym rokiem jest coraz bardziej świadomą osobą. Kocha bawić się biżuterią i kiedy tworzy stylizację, uzupełnia ją mnóstwem dodatków, które pozwalają jej wyrazić charakter. Gabi Drzewiecka obok innych gwiazd pojawiła się na wydarzeniu z okazji 10-lecia marki Mokobelle. Goście mogli zobaczyć jubileuszową kolekcję marki.

– Założycielki marki są wspaniałymi kobietami. Mają mnóstwo pomysłów, są bardzo inspirujące. Spotkania z nimi zawsze przebiegały w super babskiej atmosferze. Moja mama pojawiła się na tej sesji, więc było bardzo przyjemnie. Zawsze będę myślała ciepło o Mokobelle, zwłaszcza że biżuteria to dla mnie absolutny must have. Obwieszam się jak choinka, raczej nie zdarza się, żebym wyszła z domu w ogóle bez biżuterii – mówi w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle Gabi Drzewiecka.

Joanna Racewicz jest podobnego zdania. Polską markę Mokobelle pokochała już wiele lat temu. Tłumaczy, że ceni przede wszystkim uniwersalność i ponadczasowość projektów. Jej zdaniem biżuteria ta prezentuje się wyjątkowo niezależnie od okazji.  

– Dla mnie Mokobelle to przede wszystkim serdeczna przyjaźń i ogromna sympatia do dziewczyn, które stworzyły ten projekt. Lubię tę biżuterię za kobiecość, ponadczasowość i za to, że pasuje zarówno do letniej sukienki, jak i zimowego płaszcza. Myślę, że biżuteria to coś, co nas wyróżnia, pokazuje nastrój i oddaje to, co nam w duszy gra. Czasem zakładam coś bardzo drobnego, a czasem mam ochotę na ogromną, przerysowaną historię – mówi Joanna Racewicz.

Aktorka Grażyna Wolszczak zaznacza, że biżuteria, którą wybiera, zawsze jest bardzo bliska jej sercu. Z niektórymi elementami jest szczególnie związana, dlatego bez nich czuje się nieswojo.  

– Jestem zaprzyjaźniona z marką już od ładnych paru lat, zawsze coś wyszperam dla siebie, Biżuteria dodaje blasku kobiecie, czasem może być bardziej szalona i tworzyć właściwie całą stylizację. Z codzienną biżuterią, taką jak pierścionki, bransoletki, właściwie się nie rozstaję, Nawet się w niej kąpię, to jest coś bardzo mojego – tłumaczy Grażyna Wolszczak.

Zdaniem Bogny Sworowskiej markę Mokobelle wyróżniają najwyższa jakość wykonania i autorski design. Biżuteria tworzona jest ręcznie przez zespół projektantek i polskich jubilerów, a to czyni ją wyjątkową i niepowtarzalną. Filozofia, którą kieruje się brand, również jest bliska sercu modelki.

– Kobiety Mokobelle to kobiety, które się wzajemnie wspierają i kochają. Jestem tutaj razem z moimi przyjaciółkami. Jesteśmy niezależne, pracowite. W obecnych czasach ogromnie ważne jest, żebyśmy my, kobiety, patrzyły sobie w oczy, mówiły komplementy. To jest nam bardzo potrzebne. Biżuteria dodaje kobiecości, warto ją mieć. Pierwsze ozdoby Mokobelle, które posiadam, mają już 10 lat i są z samego początku marki. Pewne elementy się nie starzeją – zaznacza Bogna Sworowska.

Modelka przyznaje, że biżuteria jest jej słabością. Dodatki dobiera w zależności od stylizacji oraz samopoczucia. Zazwyczaj decyduje się na wyraźne akcesoria, które podkreślają jej osobowość i sprawiają, że czuje się wyjątkowa.

– Bardzo minimalistycznie podchodzę do wielu rzeczy. Lubię dużą biżuterię. Małe pierścioneczki nie są dla mnie. Muszę mieć dużo bransoletek, wielkie kolczyki albo dużo naszyjników. Natomiast zdarza mi się na co dzień w ogóle nie nosić biżuterii – dodaje.


21.06.2021 Niedziela.BE // bron: Newseria // tagi: Mokobelle, biżuteria, jubileusz, 10-lecie marki, Gabi Drzewiecka, Joanna Racewicz, Grażyna Wolszczak, Bogna Sworowska // mówi: Gabi Drzewiecka, dziennikarka / Joanna Racewicz, dziennikarka / Grażyna Wolszczak, aktorka / Bogna Sworowska, modelka

(cc)

 

W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Potrzebne są lepszy dostęp do żłobków i przedszkoli oraz większa stabilność zatrudnienia

W 2020 roku urodziło się w Polsce ok. 355 tys. dzieci, najmniej od 2003 roku. Współczynnik dzietności był nieco niższy niż w 2019 roku i wynosił 1,41. Polsce daleko jeszcze do poziomu 2,1, który gwarantuje zastępowalność pokoleń. – Zachęty finansowe mają ograniczoną skuteczność dla poprawy sytuacji demograficznej. Potrzebna jest większa równowaga w podziale odpowiedzialności za dostarczanie środków na utrzymanie rodziny i wspólne wypełnianie obowiązków opiekuńczych przez rodziców – mówi prof. dr hab. Irena Kotowska, ekspert ds. demografii i polityki ludnościowej ze Szkoły Głównej Handlowej. Rząd przedstawił w ubiegłym tygodniu Strategię Demograficzną 2040, która ma pomóc Polsce wyjść z pułapki niskiej dzietności.

– Na odwrócenie negatywnych tendencji demograficznych nie ma czasu. To, co się dzieje z liczbą ludności, a przede wszystkim ze zmianami struktury wieku, jest nieodwracalne w perspektywie kolejnych 30–50 lat. Teraz możemy jedynie zmniejszać negatywny wymiar tych zmian. Do tego negatywnego wymiaru zaliczam przede wszystkim to, że będzie się rodzić coraz mniej dzieci, więc możemy próbować zachęcić Polki i Polaków do posiadania większej liczby dzieci i wtedy ten spadek będzie trochę mniejszy – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. dr hab. Irena Kotowska, współautorka raportu WEI.

Zachętą do posiadania dzieci miał być wprowadzony w 2016 roku program Rodzina 500 Plus, który najpierw zakładał wypłatę 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko, a następnie został rozszerzony również na pierwsze dziecko. Mimo to na razie nie widać poprawy dzietności w skali kraju – wynika z raportu Warsaw Enterprise Institute „Demografia” („Zeszyty Gospodarcze” 1/2021).

– Zachęty finansowe mają ograniczoną skuteczność w przekonywaniu do posiadania tylu dzieci, ile chcieliby mieć Polacy. One pomagają, ale doświadczenia innych krajów pokazują, że największe znaczenie mają dobrej jakości usługi edukacyjno-opiekuńcze, czyli żłobki, przedszkola, ale i dobrze zorganizowana szkoła – mówi ekspertka ds. demografii i polityki ludnościowej z warszawskiej SGH.

Widać to m.in. na przykładzie niektórych miast, w których – mimo braku poprawy sytuacji w skali kraju – wskaźnik dzietności, wskazujący, ile dzieci przeciętnie rodzi kobieta w wieku rozrodczym, systematycznie rośnie. Jeszcze w 2013 roku w dużych miastach wynosił on zaledwie 1,15 (przy wartości 1,26 dla kraju), zaś w 2019 roku osiągnął wartość 1,45 (przy 1,42 dla całej Polski). W takich miastach jak Gdańsk, Kraków, Koszalin, Poznań, Opole, Ruda Śląska, Warszawa i Wrocław ten współczynnik przekroczył wartość 1,5. Autorzy opracowania podkreślają, że przyczyną może być m.in. lepszy dostęp do żłobków i przedszkoli. Innym czynnikiem może być to, że często oboje rodziców pracuje i zarabia, co pozwala zagwarantować odpowiedni status materialny rodziny, a wtedy łatwiej podjąć decyzję o kolejnym dziecku.

– To jest bardzo ważne, aby rodzice mogli korzystać z elastycznego czasu pracy i urlopów dla matek i ojców, które można wykorzystywać nie tylko w czasie, gdy dziecko ma poniżej trzech lat, ale także później. Warunki zatrudnienia powinny umożliwić rodzicom okresowe wycofanie się z pracy w zależności od potrzeb rodzinnych ­– postuluje prof. dr hab. Irena Kotowska.

Poprawa dzietności w Polsce zależy przede wszystkim od decyzji o dziecku podejmowanej przez kobiety z wykształceniem wyższym lub średnim. Przy czym dotyczy to zarówno pierwszego, jak i drugiego dziecka. Dla tej grupy kobiet szczególnie ważna jest możliwość łączenia pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi. Wyniki badań wskazują, że zatrudnienie kobiet jest warunkiem, a nie barierą dla posiadania dzieci. Równie istotne jest większe zaangażowanie się ojców w zobowiązania rodzinne. Zdaniem ekspertki do tego potrzebna jest zmiana kulturowych ról kobiet i mężczyzn, czyli większa równowaga w podziale odpowiedzialności za dostarczanie środków utrzymania rodzinie i wypełnianie obowiązków opiekuńczych.

– W warunkach niepewności na rynku pracy spowodowanej różnymi czynnikami, zarówno niestabilnością zatrudnienia, jak i kwestiami ekonomicznymi, obarczanie mężczyzny odpowiedzialnością za byt materialny rodziny jest po prostu nie fair. Jeżeli chcemy dywersyfikować ryzyko na poziomie rodziny, to oboje rodzice powinni zarabiać i także oboje powinni inwestować swój czas w zajmowanie się dziećmi – zauważa prof. dr hab. Irena Kotowska. – Wycofanie kobiet z rynku pracy czy ograniczanie ich możliwości zawodowych będzie miało także konsekwencje ekonomiczne.

Niekorzystne tendencje demograficzne wpływają na rynek pracy i zwiększają problem niedoborów na nim. Kobiety są jedną z grup społecznych, których potencjał nie jest na rynku pracy w pełni wykorzystywany.

– Również osoby w wieku 55–70 lat powinny dłużej pozostawać na rynku pracy. Powinniśmy się otworzyć na osoby z zagranicy, które chcą przyjeżdżać do Polski i pracować, czyli na migrację zarobkową. Część z tych migrantów być może zostanie u nas, tak jak Polacy, wyjeżdżając za pracą, zostają w innych krajach – wymienia współautorka raportu na temat demografii. – Rozmawiajmy o tym, jak wykorzystać potencjał coraz liczniejszej grupy osób starszych, część z nich wymaga bezpośredniej pomocy, ale część z nich może pomagać innym i jeszcze funkcjonować na rynku pracy. To jest nasz zasób i kapitał. Rozmawiajmy o stanie zdrowia, systemie usług zdrowotnych, usługach edukacyjnych. To jest to, co pozwala nam się zmierzyć z wyzwaniami demograficznymi.

Pozytywne trendy dotyczące współczynnika dzietności w dużych miastach – zdaniem autorów raportu WEI – mogą wynikać również z tego, że lepszy jest tam dostęp do usług zdrowotnych, których znaczenie dla zdrowia reprodukcyjnego wzrasta nie tylko ze względu na coraz późniejsze rodzenie dzieci.

– Sytuacja zdrowotna młodych pokoleń Polaków ma ogromne znaczenie. Coraz więcej młodych par potrzebuje leczenia niepłodności, i to zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Wsparcie prokreacji ma znaczenie dla dzietności. Jeżeli chcemy odpowiedzialnie podejść do potrzeb rodziców czy przyszłych rodziców, to musimy wprowadzić dostęp do publicznych usług leczenia niepłodności i wspierania prokreacji – postuluje prof. dr hab. Irena Kotowska.

Według szacunków na niepłodność cierpi blisko 1,5 mln par w Polsce, co stanowi ok. 15–20 proc. par w wieku rozrodczym. Tylko co piąta z nich zwraca się po pomoc medyczną. W krajach Europy Zachodniej z technik wspomaganego rozrodu korzysta połowa par dotkniętych problemem niepłodności.

17 czerwca rząd przedstawił projekt Strategii Demograficznej 2040, która z założenia ma pomóc Polsce uniknąć pułapki niskiej dzietności i zbliżyć się do poziomu zastępowalności pokoleń. Jak wynika z badań zleconych przez resort rodziny, Polacy chcą mieć dzieci, a wiele par posiada ich mniej, niż by chciało. W toku prac nad dokumentem zidentyfikowano 10 obszarów, które utrudniają decyzję o dużej rodzinie. W związku z tym rząd zaproponował 12 kierunków interwencji w ramach trzech celów szczegółowych, które dotyczą m.in. wzmacniania instytucji rodziny (również pod kątem zabezpieczenia finansowego i mieszkaniowego) czy znoszenia barier dla rodziców chcących mieć dzieci. Ten drugi cel obejmuje m.in. rozwój rynku pracy przyjaznego rodzinie, rozwój form opieki nad dziećmi, instytucji edukacyjnych czy infrastruktury dla rodziców, a także rozwój opieki zdrowotnej. Rząd proponuje m.in. gwarancję elastycznej pracy dla kobiet w ciąży oraz rodziców dzieci do czterech lat (praca zdalna, praca hybrydowa lub elastyczny czas pracy, elastyczne formy zatrudnienia, zmniejszony wymiar pracy). Chce także wprowadzić ochronę przed zwolnieniem dla obojga rodziców (dziś dotyczy ona tylko matek).

Wiele z ponad 100 zaproponowanych działań będzie realizowanych w ramach programów Polskiego Ładu. To m.in. Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, Mieszkanie bez Wkładu Własnego, Bon mieszkaniowy, Mój dom 70 m², Maluch Plus. Ma on także zająć się problemami zgłaszanymi przez respondentów w kwestiach zdrowotnych, dotyczących powszechnego i bezpłatnego dostępu do badań prenatalnych. Stworzone zostanie modelowe centrum zajmujące się zdrowiem prokreacyjnym. Ma ono zapewniać m.in. kompleksową, wysokospecjalistyczną opiekę nad niepłodnymi parami oraz parami z doświadczeniem poronienia, rodzicami oczekującymi urodzenia dziecka czy po jego urodzeniu.

 


21.06.2021 Niedziela.BE // bron: Newseria // tagi: demografia, współczynnik dzietności, dzietność w Polsce, starzenie się społeczeństwa // mówi: prof. dr hab. Irena Kotowska, Funkcja: ekspert ds. demografii i polityki ludnościowej, Szkoła Główna Handlowa  // fot. Pawel Gegotek / Shutterstock.com

(cc)

 

  • Published in Polska
  • 0
Subscribe to this RSS feed