Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Redakcja

Redakcja

Chwila relaksu

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur

Gdy moja córka była młodsza i była chora, zostawała w domu, siadałyśmy wtedy na kanapie i wspólnie oglądałyśmy „Shreka”. Obie kochamy tę bajkę, wszystkie części.

Historia ogra i jego ukochanej jest mądra, zabawna i inna niż wszystkie. Właśnie odkryłyśmy, że na Netflixie dostępna są wszystkie jej części. Są wakacje, obejrzałyśmy pierwszy film z serii. To takie miłe uczucie, jakby podróż w czasie.

Netflix jest moją ulubioną platformą, nie ze względu na filmy, ale na seriale. Mam do nich słabość. A może to już uzależnienie? Kto wie? Czasem lubię usiąść na kanapie albo w fotelu i puścić jeden, dwa odcinki… lub cały sezon.

Podróże w czasie są super. Ostatnio w ramach jednej z nich, wybrałam się w kosmos do lat 60. Obejrzałam kilka odcinków „Star Treka”, tego oryginalnego. William Shatner występuje w nim w roli Jamesa T. Kirka, a towarzyszy mu niezapomniany Spock, czyli Leonard Nimoy. Cóż można tu dodać, toż to kultowe postacie. Tylko wciąż człowiek się zastanawia, dlaczego w każdym odcinku te wszystkie identyczne lampki (bez jakiegokolwiek oznaczenia) bez przerwy mrugają?

Każde pokolenie ma swojego „Star Treka”, pomyślałam, że w tej podróży w czasie wrócę na chwilę do mojego. Gdy byłam dzieckiem w polskiej telewizji emitowany był serial „Star Trek: Następne pokolenie”. W Polsce to początek lat 90. Dlatego dla mnie na zawsze dowódcą Enterprise będzie Jean-Luc Picard grany przez Patricka Stewarta.

Pamiętam, jak kochałam się w Wesleyu Crusherze granym przez Wila Wheatona (Ależ to dawne czasy!). A właśnie jeśli o nim mowa to oczywiście trzeba jeszcze wspomnieć o serialu „Teoria Wielkiego Podrywu” (oryg. „The Big Bang Theory”), który w telewizji wyświetlany jest od 2007 roku, z fantastycznymi i niezwykle zabawnymi aktorami: Kaley Cuoco, Johnny Galecki i Jim Parsons. W serialu gościnnie występuje właśnie Wil Wheaton, już całkiem dorosły.

Co jakiś czas puszczę sobie kilka odcinków „Sherlocka”, ale tylko z pierwszego lub drugiego sezonu. Czasem z trzeciego, ale ostatni, czwarty był, jakby to ująć… trochę „naciągany”. Oglądając go, miałam wrażenie, że twórcy trochę przesadzili, za bardzo się starali. Ale i tak zawsze dobrze popatrzeć na Benedicta Cumberbatcha i Martina Freemana w akcji.

Próbowałam obejrzeć serial „The Alienist”, ale mimo super obsady i dobrze zapowiadającej się historii, zakończyłam na pierwszy odcinku, bo serial okazał się wyjątkowo brutalny. Może jeszcze do niego wrócę, ale będę go oglądać tylko jednym okiem.

Po obejrzeniu filmu „Podły, zły, okrutny”, który powiada historię seryjnego mordercy, obejrzałam również serial dokumentalny „Ted Bundy Tapes”. Zarówno film jak i serial jest dowodem na to, jak potwornie źli mogą być ludzie.

Najlepszy serial na Netflixie, w moim rodzinnym rankingu, to bez dwóch zdań „Stranger Things”. Jest to amerykański serial z gatunku horror science-fiction. W pewnym sensie to również podróż w czasie. Akcja rozgrywa się w latach 80., twórcy zrobili go tak świetnie, że oglądając kolejne odcinki, dzięki formie i treści ma się wrażenie, że pochodzi z owych czasów.

Szukając informacji do tego tekstu (to znaczy, przypominając sobie, co widziałam, a co chciałabym jeszcze zobaczyć) znalazłam polski serial pt. „Ultraviolet”. Tak bardzo mi się spodobał, że obejrzałam już pięć odcinków i aż się boję sprawdzić, ile ich jest i co, jeśli dostępny jest tylko jeden sezon? A co jeśli tylko jeden sezon nakręcono?! Od pierwszego odcinka polubiłam bohaterów Martę Nieradkiewicz w roli Aleksandry Serafin-Łozińskiej i Sebastiana Fabijańskiego jako aspiranta Michała Holendra. Moje serce jednak skradła fantastyczna Agata Kulesza jako Anna Serafin, mama Oli.

To jaki mam plan na moją dzisiejszą chwilę relaksu? Może jeszcze jeden odcinek „Ultravioletu”? Albo może odcinek lub dwa „Stranger Things”?

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

 

11.08.2019 Niedziela.be
(as) 

 

  • Published in Belgia

Belgia: Potrzeba ponad 7 tys. nowych miejsc w żłobkach!

Do 2024 roku we Flandrii (północnej, niderlandzkojęzycznej części Belgii) powstać powinno ponad 7 tys. nowych miejsc w żłobkach – wynika z analizy agencji Kind en Gezin (Dziecko i Rodzina), podlegającej flamandzkiemu ministerstwu zdrowia i rodziny.

W 2014 roku regionalny rząd Flandrii rozpoczął program, mający na celu zwiększenie liczby miejsc w żłobkach – przypomina dziennik „Het Laatste Nieuws”. Liczba firm, zajmujących się tego rodzaju opieką, kończących działalność była jednak w ubiegłym roku większa niż nowych inicjatyw (757 wobec 445).

Według agencji Kind en Gezin w tej chwili nie ma jeszcze powodów do zmartwień i nie brakuje miejsc w żłobkach. W przyszłości takich miejsc musi być jednak więcej, podkreślają urzędnicy.

Z ich obliczeń wynika, że do 2024 roku potrzebnych będzie „dodatkowych 38,5 tys. dni opieki tygodniowo”, opisuje „Het Laatste Nieuws”. Przekłada się to na mniej więcej 7 tys. dodatkowych miejsc w żłobkach.

 

07.08.2019 Niedziela.BE
(łk)

 

  • Published in Belgia

Belgia, Bruksela: Firmy będą karane za ignorowanie nalepki "stop dla ulotek"

Choć niemal 16 tys. mieszkańców Brukseli nie chce widzieć ulotek reklamowych w swoich skrzynkach pocztowych, to wiele firm nic sobie z tego nie robi. Za łamanie tej zasady przedsiębiorcom grozi wysoka kara.

Jak wynika z najnowszych danych, w 2018 roku organizacja Bruxelles Environnement otrzymała 750 skarg na firmy, które pomimo naklejki „stop dla reklam” wciąż wrzucają do skrzynek obywateli ulotki reklamowe. Za łamanie tej zasady firmy mogą zostać ukarane grzywną wahającą się od 50 do 62,500 euro.

Naklejki – których celem jest zredukowanie papierowych odpadów – są darmowe i można je odbierać w siedzibie Bruxelles Environnement. Jak informuje Bruzz, niektóre firmy kompletnie ignorują przekaz umieszczany na skrzynkach pocztowych. Skargę w biurze organizacji może złożyć każdy obywatel. Jeśli pojawi się kilka zgłoszeń w sprawie jednej firmy, zostaną utworzone specjalne „akta kontrolne”, co ostatecznie może doprowadzić do złożenia oficjalnej skargi.

Jeśli prokuratura zdecyduje się zaniechać postępowanie, sama organizacja Bruxelles Environnement może wydać karę grzywny wahającą się od 50 do 62,500 euro.

 

10.08.2019 Niedziela.BE
(kk)

 

  • Published in Belgia

Belgia: W lipcu w Brukseli przenocowała rekordowa liczba turystów!

Lipiec był rekordowym miesiącem, jeśli chodzi o wynajem noclegów w belgijskiej stolicy – wynika z danych regionalnej agencji turystycznej visit.brussels. Tegoroczny sukces stołecznej turystyki jest prawdopodobnie związany z różnymi wydarzeniami, które miały miejsce w Brukseli w minionym miesiącu. Wśród najważniejszych należy wymienić festiwal Tomorrowland oraz „Grand Départ” wyścigu Tour de France.

W lipcu w stołecznych hotelach zajętych było 78,3% miejsc, co oznacza wzrost o dwa punkty procentowe w stosunku do ubiegłorocznego rekordu (wówczas odnotowano 76%). Dla porównania, przed dziesięcioma laty w tym samym okresie odnotowano obłożenie opiewające na 57%.

Hotele są znacznie bardziej przepełnione w weekendy niż w dni tygodnia, co jest dowodem na to, że Bruksela przekształciła się w miasto turystyczne – uważa rzecznik prasowy regionalnej agencji turystycznej, Jeroen Roppe. „Dane z weekendów są znacznie wyższe niż z dni tygodnia, czego nigdy wcześniej nie zaobserwowaliśmy w Brukseli” - w rozmowie z agencją Belga, przekazał Roppe. „To pokazuje tylko, że równowaga pomiędzy wypoczynkiem a wyjazdami biznesowymi jest zachowana. Wcześniej Bruksela była przede wszystkim miejscem, w którym załatwiano sprawy biznesowe”.

Co ciekawe, 57-procentowe obłożenie hoteli odnotowane przed dziesięcioma laty nie jest wcale odległym wspomnieniem. Po atakach z marca 2016 roku drastycznie spadło zainteresowanie turystów i odnotowano obłożenie hoteli na poziomie 56,5%. Jak informuje visit.brussels, na przestrzeni ostatnich 20 lat turystyka wzrosła o przeszło 20%. „Wielką zaletą Brukseli jest oczywiście jej usytuowanie geograficzne. Miasto oddalone jest od miast takich, jak Paryż, Londyn, Kolonia, Amsterdam o mniej niż 2 godziny jazdy pociągiem. To ogromny plus. Kolejną rzeczą jest fakt, że oferujemy różne rodzaje turystyki. Znajduje się tu nie tylko dziedzictwo kulturowe, tak jak np. w Rzymie, ale też inne rzeczy. Oferta jest bardzo szeroka”.

Agencja sądzi, że przyczyną kwitnącej w lipcu turystyki były nie tylko coroczne wydarzenia, takie jak m.in. Tomorrowland oraz inne festiwale, ale też jedno wyjątkowe wydarzenie, mianowicie start wyścigu Tour de France, który do Brukseli przyciągnął 767 tys. miłośników kolarstwa. W grupie tej znalazło się wielu turystów, którzy poza zobaczeniem wyścigu, postanowili skorzystać z okazji i również zwiedzić belgijską stolicę. „Najważniejszym, długoterminowym skutkiem wyścigu było zainteresowanie międzynarodowych mediów, ponieważ Bruksela została zaprezentowana na całym świecie w swoim najlepszym wydaniu” - przekazał rzecznik prasowy visit.brussels.

 

10.08.2019 Niedziela.BE
(kk)

 

  • Published in Belgia
Subscribe to this RSS feed