Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Flandria: Tylko 25% studentów kończy studia licencjackie w ciągu 3 lat!
Belgia, praca: Średnio prawie 50 euro na godzinę!
Polska: To strzał w kolano? To zrobi Trzaskowski, jeśli wygra wybory
Belgia: Tylko 4 na 10 pracowników wykorzystuje dni szkoleniowe
Belgia, praca: 322 tys. bezrobotnych. To dużo?
Belgia, Bruksela: Liczba wtargnięć na tory metra coraz wyższa!
Belgia: Najwyższe od lat ceny wołowiny!
Niemcy: Coraz więcej przestępstw seksualnych popełnianych przez młodych
Belgia: Zlecał ataki z więzienia. Spędzi tam dodatkowych 7 lat
Słowo dnia: Koeien
Redakcja

Redakcja

Website URL:

Polska: 100 złotych za rok małżeństwa. Na tyle zgadzają się politycy

Dobra wiadomość: politycy zgadzają się na wypłatę świadczenia małżeństwom z długim stażem. Zła wiadomość: może to być jednorazowa kwota, która nie zwala z nóg.

O tym pomyśle mówi się od dawna, ale to Eugeniusz Szymala wysłał w tej sprawie petycję do parlamentu. Zaproponował w niej wprowadzenie świadczenia dla małżeństw z dużym stażem.

Na to zgodziła się komisja senacka

Senacka Komisja Petycji – jak podał serwis Infor – zdecydowała o kontynuowaniu prac nad tym pomysłem. Jest zgoda komisji na jednorazowe wypłaty:

50 lat małżeństwa – 5000 zł,
55 lat – 5500 zł,
60 lat – 6000 zł,
65 lat – 6500 zł,
70 lat – 7000 zł,
75 lat – 7500 zł,
80 lat – 8000 zł.

Nad tą propozycją musi się jeszcze pochylić Ministerstwo Finansów, żeby ocenić, czy budżet państwa na to stać.

Nie wszyscy popierają to rozwiązanie, bo mają wątpliwości

Choć jest wstępna zgoda Senatu, to nie wszyscy popierają to rozwiązanie. Są wątpliwości m.in. do tego, że państwo ma nagradzać za długi staż małżeński. Jest także pytanie o to, czy powinny to być pieniądze. Zwłaszcza w sytuacji, gdy domagają się ich także inne grupy społeczne.

Dodatkowo, żeby otrzymać pieniądze (jeżeli pomysł wejdzie w życie), to mogą one trafić do stosunkowo nielicznych.

Propozycja autora petycji była inna

Tymczasem – jak czytamy w dokumentach senackiej komisji – pierwotny pomysł był inny. Petycja wpłynęła jeszcze w 2022 roku. Jej autor proponował: „uchwalenie ustawy określanej jako „Małżeństwo+…500”, celem umożliwienia wypłaty comiesięcznego świadczenia pieniężnego małżeństwom ze stażem 40-, 45-, 50-letnim i dłuższym”.

Według danych z 2022 roku koszty proponowanego świadczenia przedstawiałyby się następująco:

40-letni staż – 156,7 tys. małżeństw, koszt wyniósłby 78 350 tys. zł;
45-letni staż – 137,3 tys. małżeństw, koszt wyniósłby 68 650 tys. zł;
50-letni staż – 97,3 tys. małżeństw, koszt wyniósłby 48 800 tys. zł;
55-letni staż – 47,2 tys. małżeństw, koszt wyniósłby 23 600 tys. zł;
60-letni staż – 21,7 tys. małżeństw, koszt wyniósłby 10 850 tys. zł;
65-letni staż – 7,6 tys. małżeństw, koszt wyniósłby 3 800 tys. zł.

Łatwo policzyć, że gdyby w życie weszła pierwotna wersja (500 zł co miesiąc), to małżeństwo ze złotymi godami na koncie otrzymałoby tylko w jeden rok 6 tys. zł. Tymczasem teraz – jak zdecydowała komisja – takie małżeństwo mogłoby liczyć na 5 tys. zł. A na kolejne pieniądze dopiero za pięć lat.


27.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sm)

Polska: Jednak 30 lat więzienia. Jest akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi Ż.

Prokuratura zmieniła kwalifikację czynu i sprawca koszmarnego wypadku drogowego może pójść do więzienia na 30 lat. Śledczy „dołożyli” mu prowadzenie po alkoholu i recydywę.

Połowa września 2024 roku. Niedziela. Noc. Na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie ginie 37-letni kierowca forda. Razem z nim jedzie żona i dwójka małych dzieci. Trafiają do szpitala.

Kierowca z zakazem i pijany

To bulwersująca sprawa, o której jest głośno od miesięcy. Rozpędzony osobowy VW uderzył w tył forda. Tragedia od razu stała się wiadomością numer 1 w mediach.

I to nie tylko przez to, że w sieci pojawił się film z wypadku. Także dlatego, że sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Kiedy odsłaniano jego kolejne kulisy, wypadek stawał się coraz straszniejszy.

Udało się ustalić, że za kierownicą VW siedział Łukasz Ż. Miał na koncie zakazy prowadzenia pojazdów i gdyby zsumować sądowe zakazy, nie mógłby siąść za kierownicę jeszcze przez 27 lat. Biegli sądowi ocenili, że w chwili wypadku mężczyzna był pijany.

Łukasz Ż. szybko zniknął, ale dosyć szybko udało się go zatrzymać w Niemczech.

Zarzuty dla Łukasza Ż. Akt oskarżenia w sądzie

– Łukasz Ż. jest oskarżony o spowodowanie w dniu 15 września 2024 roku przy alei Armii Ludowej w Warszawie wypadku w ruchu lądowym, na skutek którego poniósł śmierć pokrzywdzony Rafał P., pokrzywdzona Ewelina P. doznała obrażeń ciała skutkujących zaistnieniem u niej choroby realnie zagrażającej życiu, zaś dwie osoby pokrzywdzone, małoletni Jakub  P. i Paulina K., doznali obrażeń ciała skutkujących naruszeniem czynności narządów ciała trwających dłużej niż siedem dni – poinformował Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Akt oskarżenia trafił do sądu.

Początkowo prokuratura chciała dla mężczyzny maksymalnie 20 lat więzienia. Ale na ostatnim etapie śledztwa zmieniła kwalifikację czynu. Dołączyła do zarzutów jazdę pod wpływem alkoholu i działanie w recydywie. To sprawia, że Łukaszowi Ż. grozi teraz nawet 30 lat za kratami.

Mężczyzna cały czas przebywa w areszcie. Nie przyznaje się do winy.

Koledzy też są winni? Niewykluczone, że i oni staną przed sądem

Przed sądem mogą także stanąć znajomi kierowcy VW. To sześć osób, które mogą odpowiadać za tuszowanie sprawy. W tym gronie jest Paulina K., partnerka Łukasza Ż, czy Kacper K. Ten ostatni na miejsce wypadku dotarł innym samochodem. Miał ze sobą telefon, ale nie zadzwonił po pomoc.

Z kolei dwóch innych mężczyzn krzyczało do Łukasza Ż. „Sp….., uciekaj”.


27.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Policja

(sm)

Polska: Młodzi w mniejszości wśród tych, którzy chcą kupić mieszkanie

Kim są osoby, które planują kupić mieszkanie w 2025 r.? Okazuje się, że najwyższy odsetek stanowią nie osoby młode ani małżeństwa z dziećmi. Więc kto?

„To my. Kupujący 2025” – to  tytuł raportu, który przygotowały Nieruchomosci-online.pl. Co z niego wynika? Że osoby poniżej 35 roku życia to zaledwie jedna czwarta tych, którzy planują kupić w tym roku mieszkanie lub dom.

W ocenie Rafała Bieńkowskiego z Nieruchomosci-online.pl ta sytuacja nie dziwi. Z kilku powodów.

– Wysokie ceny, drogie kredyty i rosnące koszty życia sprawiają, że młode pokolenie jest na gorszej pozycji niż starsze, które nierzadko posiada już nieruchomość, ma też za sobą etap wychowywania dzieci – komentuje.

I dodaje: – Nieprzypadkowo najwyższy odsetek osób planujących zakup nieruchomości stanowią osoby w wieku 55 plus. Jest to 31 proc. To nawet nieco większa grupa niż 35-44 lata (28 proc.). Nie zapominajmy też, że kolejne 16 proc. to reprezentanci dojrzałej grupy wiekowej 45-54 – wylicza.

Polska wschodnia ostrożna z zakupami

Największy odsetek osób planujących zakup mieszkania lub domu mieszka w województwach mazowieckim (20 proc.) i małopolskim (12 proc.).

W przypadku tego pierwszego regionu statystykę „nabijają” głównie mieszkańcy Warszawy, którzy odpowiadają aż za 14 ze wspomnianych 20 proc. kupujących. Mieszkańcy powiatów okalających stolicę znacznie rzadziej decydują się teraz na zakup nieruchomości.

Na przeciwległym biegunie znalazło się województwo opolskie i województwa z tzw. Polski Wschodniej: podlaskie, warmińsko-mazurskie i podkarpackie. Tam odsetek osób planujących zakup mieszkania lub domu wynosi 2 proc.

Rodzina nie dla każdego jest ważna

Osoby w związkach małżeńskich stanowią 51 proc. osób planujących kupić w tym roku mieszkanie lub dom. Drugą najliczniejszą grupą są osoby żyjące w związkach nieformalnych – 18 proc.

Na dalszych miejscach mamy singli (12 proc.), osoby w związkach nieformalnych mieszkające osobno (6 proc.), rozwiedzione (5 proc.), w separacji (4 proc.) oraz wdowców i wdowy (1 proc.).

– Niewysoki odsetek małżeństw wśród kupujących staje się nieco bardziej zrozumiały, kiedy popatrzymy na to, co o małżeństwie myślą uczestnicy rynku nieruchomości. Otóż ponad jedna trzecia ankietowanych jest zdania, że instytucja małżeństwa jest przestarzała. A dla jednej piątej od rodziny ważniejsi są przyjaciele – mówi Rafał Bieńkowski.

Jak wynika z danych Inquiry/YouGov zebranych dla Nieruchomosci-online.pl, w gronie planujących zakup nieruchomości w 2025 r. nieznacznie przeważają osoby mieszkające bez dzieci – jest to 53 proc. ankietowanych (składają się na to zarówno osoby, które mają już dorosłe dzieci poza domem, jak i osoby bezdzietne).

Z dziećmi mieszka więc 47 proc. kupujących. Co ważne, w zdecydowanej większości są to rodziny z dziećmi w wieku 7 plus. Wraz z wiekiem zmieniają się potrzeby domowników, co naturalnie bywa jednym z głównych powodów zmiany nieruchomości.  

Większość z nas uważa zwierzę za członka rodziny

Szacuje się, że mniej więcej połowa Polaków mieszka pod jednym dachem ze zwierzęciem. Obecność pupila jest więc jednym z czynników, który także wpływa na sposób poszukiwania nieruchomości.

– Potwierdzeniem tego jest m.in. to, że „zwierzęta” to jedno z najczęściej wpisywanych słów kluczowych w polu tekstowym naszej wyszukiwarki przez użytkowników poszukujących mieszkania do wynajęcia. To słowo wpisywane jest częściej niż frazy dotyczące np. umeblowania czy remontu – podkreśla Rafał Bieńkowski.
Osoby planujące w 2025 r. zakup nieruchomości najczęściej opiekują się psami – z tymi zwierzętami mieszka 46 proc. ankietowanych. Nieco mniej kupujących – 38 proc. – ma koty.

67 proc. ankietowanych uważa zwierzę za członka rodziny. 63 proc. zabiera też swoje zwierzę wszędzie, gdzie tylko może.


27.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sm)

Polska: Mało kto chce te pieniądze. A są do wzięcia na samochód elektryczny

Jeszcze nikt nie dostał pieniędzy z rządowego programu, z którego państwo dokłada do kupna auta elektrycznego. Choć na stole leżą całkiem pokaźne kwoty.

Wyznaczone, zielone miejsca parkingowe przed sklepami, w wielu miastach możliwość jeżdżenia po buspasach i darmowe parkowanie. Na takie bonusy mogą liczyć właściciele samochodów elektrycznych, których jest w Polsce blisko 151 tysięcy. A mówimy wyłącznie o osobówkach.

Na to mogą liczyć zainteresowani dopłatą do zakupu elektryków

W lutym wystartował rządowy program dopłat do zakupu elektryków. To spore pieniądze, a dopłatę można jeszcze powiększyć, jeśli ktoś zdecyduje się zezłomować swoje spalinowe auto. I tak:

Osoby fizyczne, zakup: 18 750 zł dotacji plus 10 000 zł jako premia za zezłomowanie i ewentualnie 11 250 zł dla osób o niskich dochodach.
Osoby fizyczne z kartą dużej rodziny, zakup: 30 000 zł plus 5000 zł za zezłomowanie plus 5000 zł za niski dochód.
Osoby fizyczne, leasing/wynajem: do 30 000 zł plus 5000 zł za zezłomowanie plus 5000 zł za niski dochód.
Jednoosobowe działalności gospodarcze, zakup: 30 000 zł plus 10 000 zł za zezłomowanie.
Jednoosobowe działalności gospodarcze, leasing/wynajem: do 30 000 zł plus 10 000 zł za zezłomowanie.

Pieniądze leżą i czekają, ale chętny wciąż brak

I okazuje się, że nawet przy takim dofinansowaniu chętnych na pieniądze brak.

„Po blisko dwóch miesiącach funkcjonowania programu nie wypłacono jeszcze ani jednej dotacji, a tempo składania wniosków systematycznie spada” – podsumowuje „Fakt”.

A serwis biznesalert.pl wylicza, że na razie złożono tylko 1322 wnioski na łączną kwotę 39 mln zł. To zaledwie 2,3 proc. całego budżetu programu.

Dodatkowo wniosków wpływa coraz mniej. Początkowo było ich 1007 (średnio 39 wniosków dziennie), ale już dane z połowy marca pokazują, że średnio było już tylko 37 wniosków dziennie.

Gdzie jest problem? Kierowcy mają swoje argumenty

Na ulicach widać coraz więcej aut elektrycznych, ale nie wszyscy są do nich przekonani. Pan Michał właśnie wymienia samochód i brał pod uwagę kupno elektryka.

– Całkiem przyjemna oferta cenowa. Samochód w porządku, ale jeżeli to ma być jedyny samochód w rodzinie, to raczej nie elektryk. Obawiam się, że to auto na miasto, na małe przebiegi.

Gdzie po drodze je naładuję, jak pojedziemy na wakacje – wskazuje na małą liczbę szybkich ładowarek przy trasach.

Dodatkowo, żeby sięgnąć po państwowe pieniądze, trzeba najpierw kupić i ubezpieczyć eauto albo je wyleasingować, a to wiążę się z poniesieniem pierwszych wydatków z własnej kieszeni.

Czas leci, a pieniądze trzeba wykorzystać w ciągu roku

„Zgodnie z zasadami KPO pula przyznanych środków na dotacje powinna być wykorzystana do końca sierpnia 2026 roku. Jednak wnioski w programie NaszEauto można składać tylko do 30 kwietnia 2026 roku, lub do wyczerpania alokacji środków. Na co się raczej nie zanosi.

Przy obecnym spadającym tempie złoży je prawdopodobnie nieco ponad 17,2 tys. osób. A tymczasem na polskie drogi mogłoby – przy obecnej średniej wartości wniosku – trafić nawet 49,4 tys. dotowanych bezemisyjnych samochodów” – dodaje biznesalert.


30.03.2025 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Canva

(sm)

Subscribe to this RSS feed