Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Królewski wirus, cz.42

Ciepłe myśli na belgijską niedzielę: Królewski wirus, cz.42 fot. Shutterstock

Królewski wirus

Właściwie wszystko, co teraz robimy, zdominowane jest jedną myślą, przynajmniej takie można odnieść wrażenie. Jak mogłoby być inaczej, gdy z każdej strony, czy to przez Internet, telewizję, radio, czy zwykły kontakt ze sprzedawcą w sklepie przypomina, że nastały bardzo dziwne czasy.

Od ponad tygodnia niezwykle istotnym jest, by w miarę możliwości nie opuszczać domów. Należy to robić nie tylko w trosce o własne zdrowie, ale również o zdrowie innych. Z natury jestem domatorem, dlatego obecna kwarantanna nie wpłynęła znacząco na rozkład moich dni. Tak przynajmniej wydawało mi się na początku. Pracuję w domu od bardzo dawna i na szczęście nadal mogę to robić. Jednak dotychczasowa sytuacja miała i nadal ma ogromny wpływ nawet na osoby takie jak ja, które zazwyczaj siedzą w domach. Nagle z dnia na dzień wszyscy domownicy również zostali zmuszeni, by tak jak ja, pracować i uczyć się siedząc w domu. Ponadto mój kalendarz stał się przeraźliwie pusty. Żadna ze stron nie jest zapisana, chyba, że skreśleniem tego, gdzie danego dnia miałam być, a zostało to odwołane.

Nie pozostaje mi nic innego, jak uważać na rodzinę i siebie oraz czekać.

Niby człowiek zachowuje spokój a jednak czasem zdarzy mi się kaszlnąć lub pociągnąć nosem i natychmiast zastanawiam się, czy to zwykłe drapanie w gardle, powszechne przeziębienie a może to on?! Nie byłam za granicą, nie miałam kontaktu z osobami chorymi, ale kto wie.

Nie wiem, czy to prawda, ale usłyszałam ostatnio, że podczas takiej kwarantanny William Shakespeare napisał „Króla Leara”. Natomiast w czasie epidemii dżumy, gdy zamknięto uczelnie, Isaac Newton w czasie odizolowania, wynalazł rachunek różniczkowy. Czyli presja jest, trzeba stworzyć coś niepowtarzalnego. Patrząc na rezultaty kończącego się tygodnia nie mam zbyt wielkich nadziei na wiekopomne dzieło.

Jednak narzekać z pewnością nie będę. Na razie spędzam czas czytając, pisząc i sprzątając. Pogoda robi się prawdziwie wiosenna, dlatego zaczęłam również robótki w ogrodzie i chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że jeszcze nigdy nie wyglądał na tak zadbany.

Na to, co obecnie dzieje się wokół nas nie mamy wpływu i właśnie to jest najtrudniejsze do zniesienie. Z natury chcemy mieć wpływ na otaczający nas świat. Prawdą jest, że nigdy na niego wpływu nie mieliśmy, ale teraz odczuwamy to najdotkliwiej. Mamy jednak wpływ na to, jak się będziemy zachowywać w związku z zaistniałą sytuacją. Choroba minie, niektórzy nawet nie będą wiedzieć, że byli chorzy. Bez wątpienia okres ten pozostanie w naszej pamięci już na zawsze, ważnym jest, aby później nie musieć szukać wymówek, dla tego, co robiło się lub nie podczas kwarantanny.

Pierwszego dnia po ogłoszeniu ograniczeń codziennego życia, poszłam do pobliskiego sklepu, aby kupić chleb i duży kawałek imbiru.

Wychodząc ze sklepu zobaczyłam, że w moją stronę podąża kobieta. Miała około 40 lat. Nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby nie jej gwałtownie wyciągnięta w moją stronę rękę. Nie, nie chciała mi jej podać, ona się ode mnie odgrodziła. Tym szybkim gestem pani stworzyła między nami barierę. Nic nie powiedziała, nawet nie spojrzała na mnie, ale tym ruchem zatrzymała mnie w półkroku, choć nie zdążałam w jej kierunku. Poczułam się okropnie, niczym wróg. Nie miałam zamiaru podchodzić do tej pani, nie znałam jej. Ona odgrodziła się ode mnie i nie patrząc na mnie, poszła dalej a ja pozostałam z bardzo nieprzyjemnym uczuciem gdzieś w okolicach żołądka. Wtedy poczułam, jaką wagę w zaistniałej sytuacji mają drobiazgi, gesty, mimika twarzy. To, co dzieje się na całym świecie w jakiś sposób dotyka każdego z nas. Być może lepszym wyborem jest być dla kogoś niż być przeciwko komuś.

Ciągle powtarzam sobie, że ta sytuacja jest przejściowa. Mimo, że dni wydają się trwać teraz nieco dłużej, tak naprawdę to tylko chwila w naszym życiu.

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

 

22.03.2020 Niedziela.BE

(as) 

 

Komentarze  

#1 Dominika Ficek 2020-03-22 10:16
Trzymajcie sie Agnieszka !!!
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież