Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

13 lipca – Dzień Frytek

Dzisiaj obchodzone jest smaczne, choć nie do końca zdrowe święto. 13 lipca to Dzień Frytek. Można zaryzykować stwierdzenie, że nie ma osoby, która nie wiedziałaby, czym jest ta potrawa. Jak wygląda frytka? To również wiedzą wszyscy. Jest to kawałek ziemniaka w kształcie cienkiego słupka, smażony na głębokim oleju.

Frytki są bardzo popularne a ich historia jest niezwykle interesująca. Starając się dotrzeć do jej źródła, należałoby się cofnąć do początku historii ziemniaków, które do Europy w XVI wieku przywieźli z Południowej Ameryki Hiszpanie, ale aż tak daleko nie będziemy sięgać. Istnieje również legenda opowiadająca historię Indianina, który wymyślił frytki, ale może pozostańmy opowiadając historię frytki w Europie? To jednak wcale nie ułatwia sprawy, ponieważ od wielu lat trwa kłótnia między Belgami a Francuzami. Obie nacje są przekonane, że to właśnie dzięki nim, dziś możemy spożywać tę potrawę. Doradzamy nie zabierania głosu w tej dyskusji z mieszkańcami tych krajów, ponieważ temat jest bardzo drażliwy.

Belgowie uważają, że to oni wymyślili frytki, bowiem mieszkańcy Namur, Andenne i Dinant znani byli ze smażenia w oleju maleńkich rybek. Gdy ich połów nie był możliwy, mieszkańcy wycinali z ziemniaków małe rybki i je smażyli. Tak właśnie (według Belgów) powstały pierwsze frytki. Niestety nie istnieją żadne dokumenty potwierdzające tę historię.

Z drugiej strony Francuzi opowiadają o „frytkach z mostu Pont Neuf”.  Według nich kupcy serwowali frytki właśnie na tym moście po zwycięstwie Rewolucji Francuskiej.

Za tą teorią w jakimś sensie może przemawiać język, a precyzyjniej fakt, że frytka po angielsku to "french fries”, czyli „frytka po francusku”. Ale czy to wystarczający dowód?

Frytki z pewnością należą do potraw ulicy a te zazwyczaj nie mają udokumentowanej historii i właśnie stąd braki dowodów na prawdziwość tych opowieści.

Z okazji dzisiejszego święta warto przybliżyć charakterystykę rodzajów frytek, ponieważ wbrew pozorom jest ich kilka. Znane są te belgijskie, francuskie, niderlandzkie, angielskie, amerykańskie oraz raspatat.  

Belgijskie to te, które smaży się podwójnie. Najpierw słupki z surowych ziemniaków smaży się przez 5/6 minut i w trakcie tego procesu tracą one większą część wilgoci. Później należy pozwolić im „odpoczywać” przez przynajmniej pół godziny, po czym smaży się je ponownie na złoty kolor. Bardzo podobne do nich są frytki niderlandzkie, jednak zazwyczaj są nieco cieńsze od tych belgijskich. Co ciekawe, holenderskie frytki prawie zawsze robi się z niderlandzkich ziemniaków.  

Frytki spożywane we Francji maja grubość podobną do frytek belgijskich i niderlandzkich. To mieszkańcy tego kraju zaczęli frytki „odchudzać”. Obok tradycyjnych, dostępne są również frytki „pommes pont-neuf” o grubości 2 cm, jak również „pommes allumettes” nazywane zapałkami i jeszcze cieńsze „pommes pailles” – słomkowe, które są tak cienkie, że smaży się je tylko raz.  

Angielskie frytki to oczywiście „chips”. Prawdopodobnie najbardziej znaną potrawą z nimi to „Fish and chips”. Anglicy lubią spożywać je z solą i octem. Frytki, które nazywa się „francuskimi” w Ameryce to oczywiście frytki amerykańskie - nieco cieńsze niż te belgijskie, niderlandzkie czy tradycyjne francuskie.

Ostatnim rodzajem frytek są te zwane - raspatat. Pochodzą z Holandii i robi się je z przeciśniętego puree ziemniaczanego.

A jak podaje się frytki?

W Polsce podaje się je z solą i ketchupem, czasem można dodać jeszcze inny sos. W Holandii natomiast podaje się je niezliczoną ilość sposobów.

W kultowym filmie Quentina Tarantino „Pulp Fiction” bardzo znana jest scena, w której John Travolta jako Vincent Vega oraz Samuel L. Jackson jako Jules Winnfield nie potrafią się nadziwić, że w Holandii frytki podawane są z majonezem. Ciekawe, co by powiedzieli, gdyby usłyszeli o frytkach podawanych z sosem orzechowym, albo jeszcze dziwniejsze frytki „flip” podawane z sosem orzechowym i majonezem.

To jednak nie koniec frytkowych dziwności. „Friet speciaal” – to frytki z majonezem, ketchupem i drobno pokrojoną cebulką. A może bohaterom filmu zaserwować „patatje oorlog” (wojna)? Zazwyczaj podawane są one z sosem orzechowym, majonezem i drobno siekaną cebulką, czasem bez cebulki. W niektórych miejscach do tego wszystkiego dodaje się jeszcze ketchup lub sos curry. „Patat Chilimayo”, to frytki z majonezem i sosem chili, czyli na ostro. „Patat Samurai” jest jeszcze ostrzejszy, bo podawany z sambalem (indonezyjski sos chili).

Na koniec, jeszcze ciekawostka językowa związana z frytkami i językiem niderlandzkim. We Flandrii na frytki mówi się zazwyczaj „friet”, „frieten” lub „frietjes”, czasem również „fritten”. W południowych prowincjach Holandii i na południu prowincji Gelderland frytki to „friet” lub „frites” natomiast w pozostałych częściach kraju najczęściej nazywane są „patat”.

Smacznego!




13.07.2019 Niedziela.BE

(as)